Przehandlowana Polska. Do naszego kraju wpuszczono giganty handlowe, które systematycznie zżerają wszystko

Fot. Freeimages.com
Fot. Freeimages.com

Tu się sprzedaje, tu się kupuje – odejdź maleńki, bo cię opluję!

Właściciel warzywniaka zrywa się bladym świtem, ustawia skrzynki, poleruje owoce, klientów już jak na lekarstwo, ale on jednak w gotowości czeka. Pamiętam w pewnym małym miasteczku „ryzykantka” założyła ciekawy salon odzieżowy. Jeździło się tam dość daleko, by wybierać nietuzinkowe garnitury i koszule. Oczywiście po kilku latach zniszczyła ją konkurencja molocha. Pomysł na destrukcję był prosty – obniżać ceny tak, aż mały padnie. Potem ceny zostaną podniesione. W takich sklepach był i rabacik, świetna obsługa, no i ludzie dzielnie walczący o przetrwanie. Niestety na ogół im to się nie udało.

Dziubolą teraz „mali” grosz do grosza. I tak jak w ’89-tym znowu mogą liczyć tylko na stragany, łóżka polowe i szczęki. Do Polski wpuszczono giganty handlowe, które systematycznie zżerają wszystko.

Rzecz najbardziej intratna, najbardziej przynosząca zyski – handel, to od zawsze łatwe bogactwo narodów – przehandlowano go. Właśnie oddano za darmo w obce ręce. To lepkie ręce pozbawiły nas handlu. Teraz ptasie móżdżki próbują coś odzyskać, opodatkować ale idzie to jak krew z nosa. Błąd za błędem, nieporadność, szarpanina legislacyjna areopagu tyleż dużego co skłóconego i nie dostrzegającego gdzie dobro wspólne. To jest obraz Anno Domini 2016!

Pośrednik zabiera zysk rolnikowi, rybakowi, zysk źródeł mineralnych i kopalni. Nie sieje, nie orze, nie mieli a kręci sobie młynka i składa w kupki szmal. Wszyscy to wiedzą, widzą wszyscy, tak jak ja – narzekają, ale rozbój w biały dzień trwa.

Ludzie ludziom zgotowali ten los. A teraz „nadludzie” gadają, jeżdżą za cudze do Brukseli i nic z tego nie wynika. Poza pęcznieniem biurokratycznych kadr i mnożeniem przepisów, które się drukuje choć nie sposób nawet tego przeczytać.

Sędziwy już starzec - może z małą i wątpliwą satysfakcją powiedzieć: a nie mówiłem. Tak ostrzegał premier krótko wówczas rządzący. Jednak sprzedawcy Polski go nie słuchali. Naród też zachwycał się kolorowymi blachami wielkich gmachów i neonami przyciągającymi uwagę. Likwidowano miejsca pracy – zakłady przemysłowe, fabryki, kopalnie a na ich miejscach wyrastały – i wyrastają nadal – mikroprzemysłowe sklepy, dziś symbol wyzysku pracowników, jeden z powodów exodusu za chlebem To wątpliwa dekoracja kraju nad Wisłą, gdzie zachodnie marki krzyczą obcymi symbolami i głosami.

12
następna strona »

Autor

e-prenumerata tygodnika Sieci 50% taniej + 3 audiobooki w prezencie! e-prenumerata tygodnika Sieci 50% taniej + 3 audiobooki w prezencie! e-prenumerata tygodnika Sieci 50% taniej + 3 audiobooki w prezencie!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...