Obecnie w Puszczy Białowieskiej nie mogą latać pszczoły, choć zapewne wytwarzałyby wyjątkowej jakości miód. Nie wolno stawiać uli, mimo że historycznie ta puszcza została rezerwatem z myślą o bartnictwie. Takie przyjęliśmy absurdalne prawo!

— mówi minister środowiska prof. Jan Szyszko w rozmowie z Jackiem Karnowskim na łamach tygodnika „wSieci”.

Minister Szyszko podsumowuje działania, do jakich doszło na szczycie klimatycznym w Paryżu, który już po powrocie nazwał sukcesem.

Przywieźliśmy rzecz dla nas bezcenną, mianowicie zasadę, że w sprawach naszej planety wracamy do korzeni. A więc do tez sformułowanych w 1992 r. na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro. Wówczas świat niepokoił się czterema zjawiskami: degradacją i pustynnieniem ziemi, pogarszaniem się jakości wody, złą jakością powietrza, zwłaszcza w miastach, i zanikiem wielu gatunków zwierząt i roślin. W odpowiedzi na te problemy sformułowano trzy konwencje: klimatyczną, ochrony bioróżnorodności oraz o pustynnieniu. Łącznikiem dla tych trzech dokumentów jest dwutlenek węgla

— powiedział minister środowiska, tłumacząc na czym polega ograniczenie emisji CO2 do atmosfery i jakie są jego skutki dla gospodarki.

Prof. Szyszko podkreślił, że Polska musi postawić na odnawialne źródła energii, np. na geotermię, która jest ogromnym potencjałem.

Musimy pamiętać, że resort środowiska jest kluczowy dla rozwoju kraju. Tu są największe pieniądze, bo tu są lasy, ale także śmieci. Przez ostatnie osiem lat ten resort był kierowany przez ludzi spoza rządzącego układu politycznego, co oznaczało, że ministrowie wykonywali polecenia

— podkreślił, zapewniając że jego celem jest aby resort uczestniczył w budowie dobrej przyszłości dla obywateli.

By angażował się choćby w zahamowanie procesu depopulacji Polaków. A to oznacza troskę o miejsca pracy, zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie ludzie chcą jeszcze mieć dzieci, a gdzie bezrobocie jest wysokie. Dlatego chcemy postawić na odnawialne źródła energii, na wykorzystanie biomasy, tak by polska wieś była energetycznie samowystarczalna. Chcemy postawić na produkcję zdrowej żywności, bo mamy unikatowe w skali świata niezniszczone gleby

— wyliczał minister. Wskazał w tym kontekście na konflikt rozpętany wokół Puszczy Białowieskiej.

Czy pan wie, że obecnie w tym lesie nie mogą latać pszczoły, choć zapewne wytwarzałyby wyjątkowej jakości miód? Nie wolno stawiać uli, mimo że historycznie Puszcza Białowieska została rezerwatem z myślą o bartnictwie. Takie przyjęliśmy prawo

— mówi prof. Szyszko, podkreślając że taki stan rzeczy jest absurdalny.

Puszcza Białowieska była niemal od zawsze miejscem działalności gospodarczej człowieka żyjącego w pełnej harmonii z przyrodą. To wspomniani bartnicy. Ale także wypalanie węgla drzewnego, polowania, użytkowanie kawałków ziemi. Widać to doskonale na starych mapach. Na terenie puszczy drzewostany sadzono już w XVII w.!

— podkreślił, wskazując że Puszcza Białowieska to w dużej części las sadzony ręką człowieka.

Są fragmenty, które były całkowicie niedostępne, głównie na bagnach, ale są też fragmenty stale, od wieków użytkowane przez człowieka. Jeżeli porzucimy jakąkolwiek ingerencję, to przecież nie zachowamy tego, co odziedziczyliśmy, co nas tak zachwyca. Już mamy poważne problemy. W Puszczy Białowieskiej zamarło 4 mln m3 drewna. Głównie świerka, ale także jesionu, olszy, dębu, sosny. Można by z tego zrobić płot z Moskwy do Lizbony

— tłumaczy. Jak podkreśla, media wprowadzają ludzi w błąd, jeśli chodzi o Puszczę Białowieską.

Telewizje pokazują piękny drzewostan, a nie ten, który się rozpadł i gnije w wodzie. Przecież drzewa są piękne do pewnego wieku, później umierają. Taki los spotkał rezerwaty objęte ochroną 20 lat temu. To były drzewa 100-letnie, dziś ich już nie ma. Posadzono je jednego dnia, umarły też niemal jednego dnia. Nic nie jest wieczne, drzewa też nie są wieczne

— mówi, podkreślają, że las potrzebuje pomocy człowieka.

Las trzeba jednocześnie użytkować i chronić. Tylko wówczas może istnieć coś tak unikatowego jak Białowieża. Podobnie nie będziemy mieli odpowiedniej bioróżnorodności, jeżeli nie będzie rolników, leśników czy też myśliwych. Zakaz gospodarowania przy biernej ochronie to śmierć dla wielu gatunków

— wyjaśnia prof. Szyszko.

Jeśli puszczę zostawimy samej sobie, to tak nie będzie zawsze. W końcu dojdzie do masowego wymierania drzew. Warto, by pamiętać, kto się dziś tego domaga, bo to ci ludzie będą odpowiedzialni za widok tej puszczy w przyszłości. To tylko kwestia czasu. Poza tym taki gnijący i próchniejący las nie przyjmuje już dwutlenku węgla, tylko go emituje

— zaznacza minister środowiska.

Cały wywiad z ministerm Janem Szyszko w najnowszym numerze tygodnika wSieci.

Nowy numer „wSieci”: Feministki atakują. “To początek wojny totalnej?”. Dodatek specjalny: nowy album CONTRA MUNDUM