Dziennikarz Jacek Żakowski „niepostrzeżenie” nagrał profesora Ryszarda Bugaja. Nagrywał za zgodą profesora, a piszę „niepostrzeżenie” z powodu ilości publikacji i publicznych wypowiedzi, które w ostatnich dniach po raz kolejny każą mi i Polakom żyć życiem Lecha Wałęsy. Nie chcę, nie dlatego że nie doceniam wpływu niezależności polityka na los rządzonych przez niego rodaków, ale dlatego że chcę skorzystać ze swej wolności. A jej poczucie podpowiada mi, że powinnam publicznie zwrócić uwagę na rozmowę panów, Bugaja i Żakowskiego, aby uwolnić ją od braku zainteresowania.

W pociągu w którym jechałam, ktoś zostawił na siedzeniu nielubiany przeze mnie tygodnik Polityka, otwarty na stronie z wywiadem z profesorem Ryszardem Bugajem, a mnie przypomniał się czas emocji i komentarzy moich rodziców z roku 1981 w czasie telewizyjnych wystąpień Ryszarda Bugaja i  przewagi jego ówczesnej argumentacji nad bajaniem komunistów. Bezinteresowny socjalista na tle zblazowanych i zblatowanych komunistów bez wiary.

A dzisiaj? Ryszard Bugaj ciągle stara się. Znów rozmawia, choć tym razem tylko z sympatykiem byłychkomunistów. W chwili, w której Jacek Żakowski mówi o kampanii wyborczej i PiS że:

…Rydzyk, Macierewicz , Ziobro to były znaki, że zaraza tam żyje i wróci.

Ryszard Bugaj zapomina, że deklarował się jako przeciwnik mowy nienawiści i jedyne co robi to to do czego przywykł - polemizuje i pyta:

A Misiek Kamiński z PO?”

Jacek Żakowski przyznaje:

Też problem

by na kolejnej stronie rozmowy powrócić do sprawy mówiąc:

Poza tym, z jednej strony jest ten Michał Kamiński a z drugiej Macierewicz, Ziobro, Mariusz Kamiński. To jest jakościowa różnica.

I znów jakby nie było wcześniejszych zaklęć o tolerancję i deklarowanego braku zgody obu panów na  nienawiść w życiu publicznym, czytam odpowiedź Ryszarda Bugaja:

”Jest…”

Panie Profesorze: Czy Panu nie jest wstyd?

Chyba nie, skoro Pan, zdeklarowany zwolennik wolności wypowiedzi w kolejnym fragmencie wywiadu odmawia prawa do wolności wypowiedzi innym. Cytuję Pana:

Gdy słucham w Wiadomościach TVP 20-minutowej rozmowy z Marianem Kowalskim i wyobrażam sobie, że mógłbym być do niego dolepiony, to umacniam się w przekonaniu, że trzeba uważać.

Ja też. Tak, panowie, trzeba uważać na ludzi, którzy nie szanują innych tylko z powodu różnych poglądów. Skądinąd dla panów Jacka Żakowskiego i Ryszarda Bugaja dzielenie ludzi to zbrodnia właściwa dla PiS. Są tak wielcy w swoich niepodważalnych opiniach, iż uważają,że ich prawo o wzajemności nie dotyczy.

Panie Profesorze: Czy panu nie jest wstyd?

Cóż jestem z PiS i bronię się przed lewicowymi poglądami, bo one zbyt często zdejmują z człowieka odpowiedzialność za myślenie. I w efekcie powstaje rzeczywistość według świata nie tylko Jacka Żakowskiego,na co wskazuje cytat, znany zapewne obu panom:”Cztery nogi dobrze, dwie nogi źle”. W początkowej fazie rozmowy według kryteriów „dwóch nóg” oceniony został kolejny człowiek z PiS, profesor Piotr Gliński. Jacek Żakowski przypomina:

Przed wyborami wszedł pan do Rady Programowej PiS.

Na co Ryszard Bugaj odpowiada:

Też trochę niechętnie, chociaż nic jeszcze nie wskazywało, że PiS posunie się tak daleko. Przekonał mnie dzisiejszy wicepremier Piotr Gliński, którego znałem jako człowieka z dobrymi intencjami i rozgarniętego. Wtedy wydawało mi  się, że skoro on podjął się tej roboty…

Tu Jacek Żakowski pyta:

A po interwencji w sprawie „Śmierci i dziewczyny” przestało się panu wydawać?”

i słyszy w odpowiedzi:

No właśnie.

Według Jacka Żakowskiego sprzeciw wobec oficjalnie zapowiedzianego na stronie Teatru Polskiego burzenia pornografią obyczajowych norm, jest dyskredytujący. Według Ryszarda Bugaja też, dlatego znowu pytam: Panie Profesorze: Czy panu nie jest wstyd?

Plotkarski i obmawiający wywiad dotyka także śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, o czym myślę z podwójną przykrością. Profesor Ryszard Bugaj,obok Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez Prezydenta Andrzeja Dudę z  której aktualnie się wypisał oraz Rady Programowej PiS, przystąpił także przed laty do Rady, powołanej przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego o czym tak wspomina:

… prezydent zaprosił mnie na rozmowę, żeby zaproponować przyjęcie funkcji doradcy. Mieliśmy dobrą, otwartą, osobistą rozmowę, chociaż znałem Lecha Kaczyńskiego słabo. Wypiliśmy butelkę wina. Rozmowa trwała grubo ponad godzinę. Połowę czasu zajęła nam próba ustalenia, czy moja żona chodziła do tej samej szkoły na Żoliborzu co on”.

Teraz odzywa się Jacek Żakowski, znawca Prezydenta:

Cały Lech Kaczyński.

A Ryszard Bugaj mu wtóruje:

Z jednej strony to było sympatyczne, a z drugiej zaniepokoiło mnie, bo prezydent powinien być zajęty prezydenturą. Panie Profesorze:Czy panu nie jest wstyd?

I nie chodzi w tym pytaniu o to, że Prezydent Lech Kaczyński nie żyje, a o zmarłych powinniśmy mówić dobrze, albo wcale. Rzecz w tym, że pan jest człowiekiem od którego można wymagać wiedzy i skojarzeń. Wielka niesprawiedliwość jaka spotkała Prezydenta Lecha Kaczyńskiego ze strony ludzi za wszelką cenę starających się pomniejszyć Jego prezydenturę i zniszczyć Jego samego, nie mogła ujść pana uwadze. Można mieć różną ocenę prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego.Wiem, że nie wszyscy jak ja, uważają ją za okres wybitnych starań o Polskę i Polaków. Ok. Nie znam pana oceny dokonań Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale wiem, że powinnam wymagać od pana w publicznej wypowiedzi ważenia w jakim kontekście, w rozmowie gdzie i z kim, z jaką intencją wypowiada się pan o człowieku, który nie może się już czynnie bronić i z panem polemizować. Zatem spytam po raz kolejny:Panie Profesorze: Czy panu nie jest wstyd?

PS. Uważny Czytelnik pewnie w tym miejscu zapyta: A Prezes Jarosław Kaczyński gdzie? Czyżby zostawiony w spokoju?

Tym z Państwa odpowiadam - ależ nie! Z tym, że jak zwykle, znajomość Prezesa jest w  rozmowie panów Żakowskiego i Bugaja większa niż znajomość siebie samego deklarowana przez Jarosława Kaczyńskiego. Profesor Ryszard Bugaj:

… Nie jest prawdą, że Jarosław Kaczyński wszystkie decyzje podejmuje jednoosobowo, jak mu się podoba. On podejmuje decyzje, które jego zdaniem będą dobrze przyjęte przez partię. Ale jednak czasem się stawia…

Panowie, więcej konsekwencji. Komu się stawia? Chyba sam sobie skoro to dyktator panującego niedemokratycznego reżimu, w którym aktualnie według panów (i nie tylko) żyjemy. Panie Profesorze, wstyd mi za Pana.