Sytuacja jest bardzo trudna, przyjęliśmy pewne zobowiązania prawne – zrobił to jeszcze rząd PO-PSL – i pakiet klimatyczno-energetyczny jest prawem unijnym obowiązującym do 2020 r.

— tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem minister środowiska prof. Jan Szyszko kwestie związane z zakończonym właśnie szczytem klimatycznym COP21 w Paryżu.

Będziemy się starali łagodzić jego negatywne skutki dla polskiej gospodarki, w tym węgla, m.in. pokazując, że dwutlenek węgla emitowany w Polsce jest gazem życia dla żywych zespołów przyrodniczych, by stawały się coraz lepsze, i o tym będę rozmawiał z unijnym komisarzem ds. klimatu i energii.

Jak wyjaśnił minister Polska będzie chciała przekonać swych partnerów do włączenia polskiego areału lasów do procesu pochłaniania dwutlenku węgla. Ma to zostać włączone w polską oficjalną politykę klimatyczną.

Minister odniósł się także do kwestii, że największymi „czyściochami” unijnymi są Niemcy, bohaterowie największej w ostatnim czasie afery z zaniżaniem poziomu spalin samochodowych.

Na jednym oszustwie zostali złapani, jeżeli chodzi o silnik Diesla w volkswagenie. Okazało się, że silniki emitują truciznę, której nie czuć i nie widać. O tym trzeba głośno mówić w Europie, skoro Europa zaczyna się interesować jakimiś niedociągnięciami w Trybunale Konstytucyjnym w Polsce

— mówi prof. Szyszko i dodaje, że naprawa skutków fałszerstwa niemieckiego koncernu będzie kosztowała dziesiątki milionów dolarów.

Mówiłem o tym na szczycie w Paryżu: dość hipokryzji i technokracji. Spotkało się to ze zrozumieniem.

Slaw/ „Nasz Dziennik”