Legutko o sytuacji w Grecji: "Dziś zbieramy gorzkie owoce unii walutowej"

fot.wPolityce.pl
fot.wPolityce.pl

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata na temat zakończonego wczoraj szczytu oraz obecnej sytuacji w Grecji. Głos w debacie zabrali Ryszard Legutko, Anna Fotyga i Kazimierz Michał Ujazdowski.

Ryszard Legutko, reprezentując w debacie Grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, krytycznie odniósł się nie tylko do sytuacji w Grecji, ale w całej Wspólnocie.

Źle się dzieje w państwie greckim. Mogę też dodać, że źle się dzieje w UE. Mieliśmy na początku grzech pierworodny unii walutowej a teraz zbieramy gorzkie owoce tegoż grzechu

— mówił Ryszard Legutko.

Wiceprzewodniczący EKR ocenił, iż bieżące wydarzenia przypominają spektakl, w którym nic nie jest takim, jakim się wydaje.

Grecy chcą pomocy, chcą jednak samodzielnie decydować, prawdopodobnie nie wiedząc, że ten kto płaci orkiestrze, może decydować, co orkiestra grać będzie. Organizują referendum, które dotyczyło a jednocześnie nie dotyczyło tego, czego miało dotyczyć

— wyliczał Legutko.

Europoseł PiS przypomniał, że w relacjach UE-Grecja mieliśmy do czynienia z wieloma „ostatecznymi” rundami rozmów.

Wiemy, że ostateczny nie oznacza wcale tego, co powinien oznaczać. Oznacza coś zupełnie innego. Twardzi zwolennicy unii walutowej mówią o Grecji, ale tak naprawdę chodzi im o samą unię walutową. Chcą bronić unii walutowej i ją właśnie postrzegają jako rzecz najważniejszą. Argumentują to właśnie w ten sposób. Słyszeli Państwo w tej izbie jak mówią: gdy Grecja wyjdzie, wówczas ta wspaniała struktura, która miała być jednocześnie tak stabilna, rozpadnie się

— powiedział europoseł PiS.

Jeśli ten teatr nadal będzie się toczyć, będziemy mieć coraz większe zamieszanie i niezrozumienie tego, co jest przedmiotem gry - czy jest nim społeczeństwo greckie, unia walutowa, wierzyciele a może reputacja Angeli Merkel. Z całą pewnością możemy natomiast powiedzieć, że po drodze nie obejdzie się bez ofiar

— podsumował Ryszard Legutko.

Strefa euro była i jest projektem politycznym i rozwiązanie dramatycznej sytuacji jednego z członków tej strefy wymaga również rozwiązania politycznego

— mówiła z kolei podczas debaty Anna Fotyga.

Zdaniem europosłanki PiS w tej sprawie nie ma stron niewinnych ani w Grecji, ani poza nią, więc „język agresji, prowokacji, paternalizmu nie przysługuje i nie przystoi sojusznikom”.

Społeczeństwo greckie wielokrotnie w historii wykazało zdolność do poświęceń, nie chce jednak poświęcać własnej godności i powinniśmy to również uszanować

— uważa Anna Fotyga.

Tematem debaty były także konkluzje Rady Europejskiej, w zamyśle w dużym stopniu poświęconej sprawom bezpieczeństwa i obrony. Szefowa podkomisji bezpieczeństwa i obrony PE odniosła się do pominięcia w wystąpieniu Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska zagrożeń płynących ze wschodu. Anna Fotyga przypomniała, iż ważnym punktem Rady była wymiana poglądów z Sekretarzem Generalnym NATO.

Jens Stoltenberg z całą pewnością odniósł się do bezpieczeństwa pańskiego i mojego regionu. Nie wierzę, żeby ten temat przemilczał

-– mówiła Anna Fotyga.

Według Kazimierza Michała Ujazdowskiego zaproszenie premiera Tsiprasa na dzisiejszą debatę było błędem.

Parlament Europejski kontroluje instytucje europejskie a nie rząd grecki

— powiedział europoseł PiS.

Ujazdowski podkreślił, że stabilność i elastyczność to odpowiedzi na obecne potrzeby Europy.

Albo szybki kompromis, albo wyjście Grecji. Drachma ustabilizuje UE, pozwoli nam żyć bez obciążeń w tym dramacie. Nie będzie tragedii, jeśli Grecy wyjdą ze strefy euro

— uważa Kazimierz Michał Ujazdowski.

Europoseł PiS zaznaczył, że Europa powinna dostrzegać także inne interesy niż interesy Północy.

Przez to mamy dziś w UE bardzo wiele złych decyzji - dekarbonizacja czy centralistycznie pojmowana polityka imigracyjna to są złe owoce centralizmu

— ocenił Ujazdowski.

komunikat prasowy/es

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych