Informacja o wynoszącym 600 tys. zł wynagrodzeniu syndyka SKOK Wołomin pochodzi od deponentów tej Kasy, którzy zostali zaproszeni przez sejmową podkomisję. Jako poszkodowani mają wgląd do dokumentów. Na posiedzeniu był też przedstawiciel KNF. Nic nie powiedział na ten temat. Niczego nie dementował. Siedział i milczał

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Jerzy Materna z PiS, członek sejmowej podkomisji ds. SKOK.

wPolityce.pl: Na ostatnim posiedzeniu podkomisji posłowie usłyszeli, że miesięczne wynagrodzenie syndyka SKOK Wołomin, kasy postawionej w stan upadłości, wynosi 600 tys. zł. Jak pan przyjmuje tę informację?

Jerzy Materna: Szok! Wszyscy byli w szoku! Przecież syndyk właściwie niewiele robi ponadto, że przyjmuje spłaty pobranych w Kasie kredytów, sprzedaje pozostałe z majątku Kasy obiekty i zaspokaja poszkodowanych, których – wedle przyjętych kategorii – może zaspokoić. I za to bierze 600 tys. zł miesięcznie! To niesłychane! Skandal nad skandale! Z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, czyli z naszych wspólnych pieniędzy, przeznaczono 2,2 mld zł na wypłaty dla poszkodowanych klientów SKOK Wołomin. Ludzie czekają na swoje pieniądze, a syndyk bierze 600 tys. zł miesięcznie i uważa, że wszystko jest w porządku. Słyszałem też, że syndyk SKOK Wspólnota bierze 120 tys. zł miesięcznie. Platforma wymyśliła sobie sejmową podkomisję ds. SKOK i wpadła we własne sidła.

Syndyka ustanawia sąd…

Ale nadzoruje go Komisja Nadzoru Finansowego. A jacy tam ludzie zasiadają?! Czy nie są związani z Platformą Obywatelską?!

Na ile pewna jest informacja o wysokości wynagrodzenia syndyka?

Pochodzi od deponentów SKOK Wołomin, którzy zostali zaproszeni na posiedzenie podkomisji. Jako poszkodowani mają wgląd do dokumentów. Na posiedzeniu był też przedstawiciel KNF. Nic nie powiedział na ten temat. Niczego nie dementował. Siedział i milczał.

A sam syndyk?

Trzykrotnie chcieliśmy go przesłuchać, a on ciągle odmawia. Nie przychodzi na posiedzenia podkomisji. Teraz też miał być, ale nie przyszedł.

Jaki będzie dalszy ciąg tej sprawy?

W grupie czterech posłów PiS wysłaliśmy do Ministra Finansów, Prokuratury Generalnej i KNF wnioski o sprawdzenie wynagrodzenia syndyka, jak również listy wierzytelności SKOK Wołomin. Politycy PO - choćby przy okazji afery ze Stadionem Narodowym, gdy wypłacano wysokie wynagrodzenia w spółkach, które odpowiadały za przekroczenie terminu oddania obiektu do użytku – zapewniali, że nigdy więcej nie dojdzie do takich sytuacji. A co dziś robią?

Czy podkomisja coś wyjaśni?

Niestety Platforma wszystko blokuje. Ta komisja niczego nie wyjaśni, ponieważ PO robi tylko to, co chce robić. Najważniejszy dla niej jest Andrzej Duda, który kiedyś pracował w Kancelarii Prezydenta i pisał do Trybunały Konstytucyjnego o pewnych nieprawidłowościach ustawy o SKOK. Był urzędnikiem, a Platforma czepia się i przedstawia go jako szkodnika. Przecież to jest chore.

Rozmawiał Jerzy Kubrak