UJAWNIAMY! Na serwerach tygodnika "Polityka" zawieszono rzekomo tajny dokument (plik) wytworzony przez Komisję Nadzoru Finansowego!

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Dlaczego Komisja Nadzoru Finansowego zajmuje się – tuż przed wyborami prezydenckimi – sprawami, które wykraczają poza zakres jej nadzoru? Skąd nagle histeryczna nagonka mediów na SKOK-i? Odpowiedź jest coraz bardziej oczywista: brudna i brutalna walka polityczna, w której jak wskazują materiały, do których dotarliśmy, aktywnie może uczestniczyć KNF.

Jednak skala możliwego użycia w tej operacji instytucji państwowych, w tym służb specjalnych i nadzoru finansowego, coraz bardziej przypomina aferę Watergate.

Ale po kolei. Przypomnijmy – 9 marca br. Na łamach tygodnika „Wprost”, którego naczelnym jest były gangster Sylwester Latkowski, skazywany w przeszłości na kary więzienia za wymuszenia rozbójnicze, groźby karalne i inne przestępstwa kryminalne, pojawia się sensacyjna jakoby wiadomość o przeniesieniu środków po rozwiązanej Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych (FPZK) do Spółdzielczego Instytutu Naukowego (SIN). Artykuł przesiąknięty epitetami atakuje senatora Grzegorza Biereckiego. Sam w sobie nie ma jednak nic wspólnego z newsem – powtarza informacje, które znane są już od ponad 3 lat i opisuje nic innego, a zwykłe działania rynkowe.

Było to sprawdzane i opisywane już wielokrotnie: środki Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, o których pisze Wprost, nigdy nie były środkami publicznymi. Były przekazane Fundacji przez prywatną organizację – Światową Radę Unii Kredytowych (WOCCU) i dystrybuowane zgodnie z jej wolą o czym zaświadczają publicznie także amerykańscy fundatorzy.

Skąd zatem sensacja, którą później podchwytuje wiele mediów, na czele z „Gazetą Wyborczą”? Gdzie jest jej źródło? Odpowiedź jest dość jasna – w Komisji Nadzoru Finansowego. Przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak rozesłał do Ewy Kopacz i kilku innych instytucji datowany na 3 marca donos opisujący scedowanie środków FPZK do SIN. Na jego kanwie powstał artykuł „Wprost”, napisany przez dziennikarkę mało dotąd zainteresowaną ekonomią. W opinii wielu dziennikarzy może być ona jedynie pasem transmisyjnym medialnej wrzutki.

Kto jeszcze dostał materiał z KNF? Jak ustaliliśmy na dostępnej przez Google przestrzeni dyskowej z której korzysta tygodnik „Polityka” znajduje się ten sam, przesłany także do Ewy Kopacz i użyty przez pismo Latkowskiego, dokument. Co ważne, został on zapisany w wersji tekstowej, czyli bez podpisu przewodniczącego KNF, bez daty, w wersji edytowalnej.

Jedynym możliwym źródłem z którego taki dokument mógł wyjść wydaje się być Komisja Nadzoru Finansowego. Każdy formalny i legalny zewnętrzny odbiorca tego rzekomo tajnego dokumentu musiał bowiem otrzymać pismo w pełnej wersji, podpisane, z pieczątką, na urzędowym papierze itp.

Autorem odnalezionego przez naszego dziennikarza dokumentu jest obecny pracownik Komisji Nadzoru Finansowego, zwerbowany do KNF z platformerskiego SKOK-u Kopernik, Wojciech Zając. Dokument edytował również rzecznik prasowy KNF Łukasz Dajnowicz:

Skąd na serwerach tygodnika „Polityka” oświadczenie szefa KNF Andrzeja Jakubiaka przygotowane przez jego podwładnych? Czy KNF mogła stać za medialną aferą i inspirować media do ataku na senatora Grzegorza Biereckiego?! To co ujawniamy, jest bardzo poważną poszlaką wskazująca, że tak właśnie mogło być.

Przeanalizujmy fakty:

1. KNF tworzy dokument na temat instytucji, które nie podlegają nadzorowi Komisji.

2. Dokument omawia znane od 3 lat informacje, które były jawne i publikowane przez media.

3. Materiał, choć nie zawiera żadnych oskarżeń, trafia do Ewy Kopacz, CBA i ABW.

4. W zbliżonym czasie materiał w pliku utworzonym przez pracownika KNF zostaje przekazany mediom, także w formie edytowalnej, która niewątpliwie ułatwia przygotowanie publikacji.

5. 9 marca ukazuje się pierwszy tekst, który z miałkiego, wątpliwej wartości dokumentu, robi „sensację” podchwyconą następnie przez inne media.

6. Tuż po publikacji następuje mobilizacja polityków PO miotających bezpodstawne oskarżenia.

Dlaczego nagle – tuż przed wyborami – Komisja przypomniała sobie o normalnym, legalnym zmianie formy działalności o której wiedziała od lat? Dlaczego na serwerach sprzyjającego Platformie tygodnika leżą pliki autorstwa pracowników Komisji Nadzoru Finansowego? Czy takie same pisma trafiły do innych redakcji na smyczy władzy?

Jeśli z KNF wyciekają poświęcone SKOK-om materiały dla dziennikarzy, to z czyjej inspiracji? Odpowiedź wydaje się jasna.

Do sprawy będziemy wracali.

PRZECZYTAJ TEŻ: Dlaczego Gang Olsena z Platformy Obywatelskiej napadł na senatora Biereckiego?

gim

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...