Trwa Forum Bankowe w warszawskim hotelu Sheraton. Związek Banków Polskich (?), ogłosił swój długo zapowiadany pomysł na rozwiązanie kryzysu związanego kredytami indeksowanymi do walut obcych.

No i wyszło szydło z worka: bankierzy właśnie w tej chwili skaczą na kasę polskich podatników. Prezesi banków wysłali swego lobbystę, Krzysztofa Pietraszkiewicza, by ogłosił ich genialny pomysł jak zaradzić katastrofie kilkuset tysięcy toksycznych kredytów, na które – wbrew polskiemu prawu – bankierzy namówili kilka milionów Polaków. Otóż pomysłem tym jest powołanie „funduszu stabilizacyjnego”, na który w 1/3 złożyć się ma Narodowy Bank Polski, a w 1/3 Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Czyli pieniądze, na które złożyli się wszyscy podatnicy i wszyscy klienci banków działających w Polsce. A dla kredytobiorców – chwilowa ulga, zmniejszenie rat na rok. Żeby uradowali się z rzuconej im do obgryzania kości i nie rozumieli, że rzeźnicy nadal prowadzą ich pod nóż.

Ten genialny w swej rzeźnickiej prostocie pomysł tak skomentował tymże Forum Bankowym przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak :

Proponowane przez banki rozwiązania dotyczące kredytów hipotecznych odsuwają tylko w czasie problem spłaty kredytów dla klientów i nie usuwają głównym źródeł ryzyka. Są dwa poważne mankamenty tej propozycji: pierwszy to to, że zakłada ona silne współfinansowanie z sektora publicznego i to w obydwu funduszach. W jednym 1/3 środków pochodziłoby z banków, 1/3 z banku centralnego i 1/3 z BFG. Druga to przeniesienie ryzyka z banków na budżet i klientów. W modelu z funduszem restrukturyzacji to daje roczny okres wytchnienia. Gdy po roku klient wraca do tego kredytu, to wychodzi na to, że stan zadłużenia będzie większy i miesięczna rata będzie wyższa.

Dobitnie dziś więc potwierdziło się to, co mówi – nie wpuszczana do TVP 1  i TVN - strona społeczna: że wbrew narracji bankierów i ich pomagierów - to nie oszukani klienci banków planują skok na kasę innych podatników, ale chcą tego właśnie bankierzy. Ci sami, którzy – w znacznej części na sprzecznych z polskim prawem toksycznych kredytach – „zarabiają” w Polsce 15 miliardów złotych rocznie (rok 2014 był rekordowy, bankierzy „zarobili” 16,2 miliarda netto). A przypomnę, że są to w ogromnej większości będący w Polsce gośćmi bankierzy: portugalscy (Millenium), niemieccy (mBank, BRE), szwedzcy (Nordea) francuscy (Credit Agrocole, Paris Bas) austriaccy (Reiffeisen) włoscy (PKO SA), hiszpańscy (WBK), belgijscy (Kredyt Bank), holenderscy (ING), amerykańscy (BPH-GE). Większość  z nich od lat stosuje w swych polskich spółkach-córkach mechanizmy zakazane w ich własnych rynkach.

I teraz owi bankierzy domagają się, by Polacy sfinansowali rozwiązanie „problemu”, jakim jest fakt, że polscy klienci banków obudzili się z odrętwienia i żądają (a polskie sądy przyznają im rację), by zdjąć im kajdany i pętle nielegalnych, toksycznych kredytów.

Czy politycy aspirujący, by rządzić Polską przez następne lata to widzą? Jakie zajmą stanowisko? Czekamy.