Zdaniem prokuratury członkowie zarządu SKOK-u Wołomin, Mariusz G. i Mateusz G. mogli wyłudzić blisko pół miliarda złotych. Zarzuty dla Piotra P. byłego pracownika Fundacji Pro Civili dotyczą 360 milionów złotych. Odcinający się od sektora spółdzielczych kas SKOK z Wołomina od wielu lat opanowany był przez byłych działaczy Wojskowych Służb Informacyjnych, których prominentnym pracownikiem był właśnie Piotr P.

W 2012 roku Kasa Krajowa poinformowała Komisję Nadzoru Finansowego o możliwych nieprawidłowościach, jakie mają miejsce w SKOK-u Wołomin. Dwa lata zajęło Komisji ustalenie faktów i dojście do tych samych wniosków – w SKOK-u Wołomin mają miejsce naruszenia prawa. Opieszałość Komisji pozwoliła ludziom z Wołomina, dziś będącym w rękach wymiaru sprawiedliwości, prowadzić i rozwijać swój proceder. Dopiero w 2014 roku członkom zarządu SKOK Wołomin, z prezesem Mariuszem G. na czele, zarzucono wyłudzanie ze spółdzielczej kasy kredytów na ogromną skalę za pomocą podstawionych „słupów”.

Trop prowadzi do WSI

Kasa Krajowa, poza uchybieniami finansowymi w SKOK-u Wołomin, informowała także, że we władzach tej instytucji zasiadał Piotr P. – były agent WSI i prezes Fundacji Pro Civili, której poświęcone były obszerne fragmenty Raportu z Weryfikacji WSI.

Za sprawą Pro Civili – jak stwierdza Raport – doszło do bezprawnej wyprzedaży mienia wojskowego. Proceder polegał na podpisywaniu przez Centrum Usługowo-Produkcyjne Wojskowej Akademii Technicznej fikcyjnych umów na dostawę towarów bądź świadczeń usług na rzecz WAT z różnymi, podstawionymi, spółkami. Wzmożoną aktywność Fundacja Pro Civili wykazywała w czasie, kiedy Ministrem Obrony Narodowej był obecny prezydent Bronisław Komorowski.

Zanim powstała Fundacja Pro Civili, Piotr P. jako kapitan WSI, specjalizował się w inwigilacji prawicy współpracując między innymi z Aleksandrem L. ostatnim szefem WSW. Andrzej L. spotykał się m.in. z Bronisławem Komorowskim oferując mu możliwość dotarcia do treści aneksu do Raportu dot. likwidacji WSI.

Komu po drodze ze SKOK-iem Wołomin

Prezes SKOK Wołomin, Mariusz G. jeszcze w 2013 roku tłumaczył w jednym z tygodników opinii, że nie musi identyfikować się z pozostałą częścią SKOK-ów. Choć podkreślał, że związki z polityką szkodzą wizerunkowi spółdzielczych kas, sam chętnie współpracował i pokazywał się z politykami, a także gronem celebrytów.

Na wystawnych przyjęciach organizowanych przez SKOK Wołomin gościli między innymi Dariusz Rosati oraz Lech Wałęsa. Na łamach wydawanego przez SKOK Wołomin magazynu „Dobry znak” publikowała regularnie „lwica lewicy” Aleksandra Jakubowska. Na tych samych łamach produkował się, tuż przed wyborami do Europarlamentu, Michał Boni.

Politycy i KNF nabierają wody w usta

Politycy firmowali swoim wizerunkiem i swoimi opiniami ludzi, którzy – jak ustalili dziennikarze RMF-FM – wyłudzili setki milionów złotych i doprowadzili do utraty pieniędzy przez kilkaset osób, których oszczędności przekroczyły kwoty gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Dziś ci sami politycy nabierają wody w usta i milczą lub – jak Aleksandra Jakubowska – usiłują rzucać oskarżenia przeciwko sektorowi SKOK mieszając pozostałe instytucje tego sektora z opanowanym przez WSI SKOK-iem Wołomin. Czy „lwica lewicy” tak szybko zapomniała o artykułach pisanych dla wołomińskiego SKOK-u.

Dziś rodzi się pytanie – gdzie od 2012 roku była Komisja Nadzoru Finansowego, która powiadomiona przez Kasę Krajową miała czas na podjęcie stosownych działań? Dlaczego mając szerokie kompetencje, KNF nie ukróciła w porę procederu wyprowadzania pieniędzy przez Mariusza G. i Piotra P? I wreszcie – skupiając się na tych najbardziej poszkodowanych, na konsumentach – dlaczego ustanowiony przez KNF zarządca komisaryczny do ostatniej chwili zapewniał w kierowanych do członków SKOK listach, że wołomińska kasa będzie funkcjonować?

Według niepotwierdzonych doniesień medialnych, policjanci z Centralnego Biura Śledczego, podczas przeszukań u członków zarządu SKOK-u Wołomin znaleźli listy polityków i osób publicznych zaciągających tam kredyty. Lista polityków liczyć może nawet 40 osób. Być może „lista Wołomina” mogłaby rzucić więcej światła na nielegalną działalność finansową zasiadających w SKOK-u ludzi związanych z WSI oraz odsłonić kulisy ich współpracy z prominentnymi polskimi politykami.

Skaj