W tygodniku „wSieci” polecamy wyjątkowy wywiad z Romanem Kluską, biznesmenem, twórcą i wieloletnim prezesem Optimusa, dziś hodowcą owiec oraz filantropem.

W rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi Roman Kluska przedstawia swoją diagnozę sytuacji gospodarczej. Podkreśla, że to produkcja tysięcy ustaw zabija w Polsce gospodarkę. W rezultacie o sukcesie nie decydują pracowitość czy kreatywność, ale dobre relacje z władzą.

We fragmencie rozmowy, który nie zmieścił się w wydaniu papierowym tygodnika, biznesmen zwraca uwagę, że Polska „produkuje” wyjątkowo dużo prawa w porównaniu z innymi krajami:

Dziś w Polsce słyszymy, że musimy produkować prawo, żeby dostosować się do Zachodu.

Jesteśmy bardziej biurokratyczni niż Zachód. A powinniśmy przyjmować z Brukseli tylko to, co jest bezwzględnie wymagane, a nie to, co jest tylko zalecane i jeszcze więcej dokładać od siebie. Musimy wyrwać się z tej pętli. Mając tak pracowite społeczeństwo i tak dobrych menadżerów, możemy stać się motorem napędowym Europy. A tymczasem słyszymy ciągle: dostaniemy z Unii tyle a tyle. To pranie mózgu, mentalność żebracza.

Unijne dotacje, wiemy to już na pewno, zabijają innowacyjność, bo firmy zajmują się wypełnianiem papierów, a nie pracą nad nowymi rozwiązaniami.

Unijne dotacje niszczą wolny rynek. Załóżmy, że mamy dwie piekarnie. Jedna dostała dotację, druga spłaca wielomilionowy kredyt. Jak ta druga ma konkurować? Pieniądze z Unii przeznaczmy na tak potrzebną infrastrukturę, a nie na niszczenie podstaw konkurencji wolnorynkowej. Np. dwupasmówka do Nowego Sącza byłaby prawdziwą pomocą dla całej gospodarki, turystów i mieszkańców regionu.

Bardzo wielu ludzi myśli podobnie jak pan. A jednak nie ma ruchu społecznego, który domagałby się wolności gospodarczej. Każdy cierpi sam.

Mózgi ludzi są prane przez media. Nie tylko w sferze gospodarczej. Popatrzcie, jakie standardy nasze elity i nasze media lansują. Dążą do zaprzepaszczenia całego dorobku kulturowego, dzięki któremu istnieliśmy jako Polacy przez ponad tysiąc lat. To jest zabijanie wszelkich wartości. Dobrze, że są takie wioski jak moja, w których ludzie tego nie przyjmują. Ale większość ludzi mieszka w miastach, a tam łatwiej ulec wygodnej propagandzie. A jeżeli większość ludzi wybierze wygodną bezczynność w zamian za małe, własne korzyści, a nie dobro kraju, to nas nie będzie. Zwłaszcza przy tych ciśnieniach geopolitycznych, które mamy. Jeżeli tak będzie dalej, jest kwestią czasu, gdy wrócimy do życia pod władzą innych.

Sytuacja wydaje się beznadziejna, bo większość mediów, które mogłyby Polaków obudzić, żyje w ścisłej symbiozie z obecną rzeczywistością.

Nadziei nie tracę, bo pamiętam jak byłem młody, jak stały w Polsce wojska radzieckie i wydawało się, że będą stały do końca mojego życia. Dziś tych wojsk nie ma. Ten, który stworzył ten świat, ma swój plan stworzenia. Przyjdą dobre czasy, także w gospodarce. Nawet jeżeli po drodze będzie cierpienie. Choć sytuacja jest o tyle trudna, że agresor wziął się za nasze wartości, za solidarność, za rodzinę. Zaatakował to, na czym stoimy. Dlatego trzeba odpowiedzieć działaniami naprawczymi. Nadzieję widzę w tym, że ta agresja jest tak wyraźna, że coraz więcej ludzi uświadamia sobie zagrożenie i chce przeciwdziałać. W reakcji na zło, ludzie znów zaczynają cenić wartości i rodzinę.

Cały wywiad z Romanem Kluską - w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci”. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą wolnego rynku.

Sil

————————————————————————

————————————————————————

Tylko w naszym internetowym sklepie wSklepiku.pl, możesz nabyć archiwalne numery miesięcznika „W Sieci Historii”. Polecamy!