Zrzekamy się niepodległościZrzekamy się niepodległości. "Przekazuje władzę nad naszym krajem w ręce kasty współczesnych braminów, wpisanych w europejską oligarchię"

Opinia publiczna w Polsce nie wydaje się zainteresowana przyjęciem przez Sejm ustawy, która nakazuje rządowi bezwzględny obowiązek podporządkowania się orzeczeniom Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC).
Nic dziwnego – wydawałoby się. Polska należy do Rady Europy, a zatem podpisała konwencję obrony praw człowieka, na straży której stoi sąd w Strasburgu. Jego wyroki są zatem w mocy i tylko dziwić może, że głosowana jest ustawa, której przepisy i tak są obligatoryjne.
Dodatkowo można być pewnym, że opinia publiczna w naszym kraju z uznaniem przyjmie bezwzględną obowiązywalność wyroków ze Strasburga. Któż jest przeciw prawom człowieka? Przecież w konwencji, która je zapewnia, znajdujemy prawo do życia, zakaz tortur, niewolnictwa i pracy przymusowej, gwarancje wolności oraz bezpieczeństwa osobistego, sprawiedliwy proces, prawo do małżeństwa i inne dobre rzeczy. Polacy, którzy mają podstawy do rezerwy wobec państwa i jego systemu prawnego, z radością przyjmują, że nadzorował je będzie bezstronny arbiter.
Czy jednak na pewno bezstronny i czy arbiter ów nie jest narażony w większym stopniu na wszelkie schorzenia niekontrolowanej władzy niż demokratyczne państwo? ETPC zawsze występuje w obronie liberalnej ideologii oraz oligarchii, która z niej czerpie swój tytuł panowania. Angażuje się w spory polityczne, a Rada Europy dba o „odpowiedni” dobór jego członków.
