Znów ataki na pamięć o powstaniuZnów ataki na pamięć o powstaniu. "Im mniej kompetentni autorzy, tym ostrzejsze sformułowania"

W sytuacji, w której wiemy, jakie jest nastawienie społeczeństwa w tej sprawie, zajadłość w zwalczaniu pamięci powstania wygląda na szaleństwo.
Wróciła plugawa kampania plucia na Armię Krajową i jej rzekomą winę za zniszczenie Warszawy oraz śmierć jej mieszkańców w 1944 r. Uczestniczą w niej niektórzy politycy, znani publicyści, celebryci internetowi, a także sporo anonimowych kont w mediach społecznościowych. Kampania hejtu toczy się wbrew nastrojom społecznym w kraju, ale może mieć negatywne dla Polski skutki na arenie międzynarodowej.
Rzecz nie dotyczy debaty o tym, czy decyzja Komendy Głównej Armii Krajowej o rozpoczęciu walk powstańczych w Warszawie była słuszna, czy była błędem. Ta bowiem toczy się w środowiskach naukowych w sposób spokojny i wyważony. Zresztą w tej debacie może się wydarzyć niewiele nowego, gdyż nie ma jakichś odkryć czy odnalezienia jakichś nieznanych wcześniej zaskakujących dokumentów. Dyskusja dotyczy jedynie spornych interpretacji.
