Felieton
Zielony Ład i byczy kark. "Karczemny ton pod dostojną egidą"
Zielony Ład i byczy kark. "Ta parka narzuciła urzędowemu spotkaniu karczemny ton pod dostojną egidą"

Artykuł premium
DołączSpokojny prezes starał się wyjaśnić, czym jest obowiązująca go klauzula tajności, ale proste umysły oskarżycieli nie były w stanie przekroczyć bariery ignorancji
Przypadkowo w hotelu obejrzałem fragment przesłuchania prezesa Kaczyńskiego przed sejmową komisją.
Zebraniem zarządzała pani ubrana na zielono. No, myślę sobie – zielony ład dobrał się do ważnego gościa. Trzeba mieć odwagę. Jej głównym pomocnikiem „po linii rządowej” okazał się byczy kark. Zachowywał się jak rzeźnik na kacu. A to podobno naleśnikarz, jednak pozory mylą… Ta parka narzuciła urzędowemu spotkaniu karczemny ton pod dostojną egidą Sejmu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Biedna ta nasza Rzeczpospolita, oj biedna!
