Żeby było miło. "W Polsce trwa operacja zohydzania Trumpa"Żeby było miło. "W Polsce trwa operacja zohydzania Trumpa". By rząd Tuska mógł realizować to, co wymyśli Berlin/Bruksela

W Europie wszystko jest drogie, tylko słowa są tanie, więc obieca się wszystko
Ile ja się muszę na temat Trumpa nasłuchać, nacierpieć, ile obelg zebrać. Że jestem naiwny, nie potrafię dostrzec, iż król nagi, tylko wciąż wierzę i wpatruję się jak urzeczony w tłuste cielsko. Na szczęście nie stanowię zaplecza intelektualnego prawicy, więc nie do mnie kieruje pretensje Piotr Skwieciński w swoim tekście „Prawica śpi i boi się obudzić” w „Dzienniku Gazeta Prawna”. Wspominam o tym artykule, bo w przejrzysty sposób udało mu się sformułować tezy, które całkowicie odrzucam. Otóż wedle niego polska prawica powinna porzucić swój bałwochwalczy stosunek do Trumpa i dostrzec, że nie wie, co czyni, że chodzi na pasku Putina i wszystko psuje. Zgadzam się natomiast z ministrem Witoldem Waszczykowskim, który na portalu wPolityce pisze, iż w Polsce trwa operacja zohydzania Trumpa, mająca zmienić proamerykańskie postawy w polskim społeczeństwie, by rząd Tuska mógł w spokoju realizować to, co wymyślą Berlin, Paryż i Bruksela.
Jestem prostaczkiem i nie dostrzegam złożoności zjawisk, nie dokonuję analiz szóstego stopnia, więc świat jawi mi się takim, jaki jest, i oto widzę, jak barbarzyńca Trump wchodzi na salony, mówi: „Ale tu śmierdzi” i bezceremonialne otwiera okna albo nawet wybija szybę, nie zwracając uwagi na to, że wokół towarzystwo pląsa w tiulach i rajtuzkach. Jeszcze nie wiem, co zobaczę, gdy wychylę się przez okno, może nawet wypadnę, ale lubię smagnięcie wiatrem po pysku, ziąb i tłuczenie donic, które pospadały od przeciągu. Wyfiokowane jaśnie państwo kuli się po kątach z zimna i piszczy, a cham, który nie rozumie globalnej polityki, odgraża się, że jeszcze odkręci szlauch i tak będzie zmywał parkiety sali balowej.
