Zdarta płyta bez przeprosin. "Dużo wymagam?"
Zdarta płyta bez przeprosin. "Dwa razy skłamał i ani razu nie przeprosił – tak można streścić najnowszy popis Donalda Tuska"

Komunikacja rządu dziś skupia się na kłamstwach i manipulacji. Nie obcej agentury, ale własnych. A zaufanie gaśnie.
Umiar bywa niepopularny, ale bywa też najskuteczniejszy. Ta stara prawda w obozie władzy mogłaby wywołać jedynie kpinę, gdy zamiast faktów i merytoryki mamy festiwal kłamstw i ciągłych „wojenek”. Dwa razy skłamał i ani razu nie przeprosił – tak można streścić najnowszy popis Donalda Tuska. Najpierw rzuca insynuację w mediach społecznościowych, potem mamy długi, brudny cień kłamstwa i sprostowań. Premier ogłasza, że jego najbliżsi mieli być śledzeni, doprawia to docinkiem o „ochronie rodziny” oraz kpiną z tradycyjnych wartości – i machina pogardy oraz hejtu rusza.
Po kilku godzinach zamiast dowodów pojawiają się prostujące komunikaty – najpierw od zaufanego współpracownika, potem od rzecznika prokuratury. Ale o siewcy kłamstw cicho. Nie pada „przepraszam” czy choćby skromne „pomyliłem się”. I kolejny raz syrena zawyła, ale nie z powodu faktów, tylko owoców projekcji premiera. Nagłówki Onetu mimo sprostowania brzmią jak wyrok – „potwierdzenia prokuratury”, „inwigilowane rodziny” – i dalej kręci się grubą aferę, choć żadnej nie ma. A samo kłamstwo powszednieje. Nie prostują go też ci, którzy w rozedrganiu kolportowali tego fake newsa.
