Zajrzyjmy w paszporty. "Niemcy na granicy"Zajrzyjmy w paszporty. "Ich zdrada i złamanie podpisanych wcześniej umów przyczyniły się do upadku Polski"

W 1939 r. Polska została zaatakowana przez cztery wrogie nam siły. Wywołując II wojnę światową i uruchamiając największą w nowożytnej historii Europy machinę śmierci, Niemcy ruszyły na Polskę z zachodu, północy i południa.
Zostały wsparte przez Słowację, która 1 września zaatakowała od południa rejon Tatr i Beskidów. Z kolei 17 września 1939 r., na mocy tajnego porozumienia militarnego zawartego w pakcie Ribbentrop-Mołotow, Związek Radziecki zajął wschodnie tereny Rzeczypospolitej.
Czwartą agresywną siłą była niezwykle mocno rozbudowana i wroga Polsce tzw. piąta kolumna: Niemcy i sowieccy dywersanci, a także Ukraińcy spod znaku OUN, którzy organizowali dywersję na tyłach polskich wojsk. Z rozpadu Polski w pewnym sensie skorzystała Litwa. Choć we wrześniu 1939 r. ogłosiła neutralność, została zajęta przez Armię Czerwoną, ale już w październiku otrzymała od Stalina Wilno i tak pozostało do dziś.
W książce Krzysztofa Worobca „Zagubione wioski Puszczy Piskiej” przeczytałem o mało znanym epizodzie z pierwszych dni wojny na przygranicznych terenach Polski z Prusami Wschodnimi. Już pod koniec sierpnia 1939 r. tuż przy granicy niemiecko-polskiej, koło wsi Wincenta oraz Kolna, stacjonowali żołnierze polskiej 18. Dywizji Piechoty, będącej częścią Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew”. Gdy dotarła do nich wiadomość o wybuchu wojny, „silne patrole polskie zaczęły przekraczać granicę” – wspomina ppor. Stefan Kolek.R(Grenzschutz) i zajęli wieś Dłutowo oraz Jeże. „Okupacja” trwała zaledwie dwa dni, gdyż Niemcy rzucili do ataku zmechanizowaną kompanię policji. Zginęło dwóch polskich żołnierzy, kilku zostało rannych.
