Żadnych imigrantów!Żadnych imigrantów! Dlaczego nikt nie mówi o ściągnięciu do Polski rodaków z Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Skandynawii?

Tę decyzję trzeba podjąć teraz, a nie za 5 czy 10 lat. Wtedy będzie za późno. Dziś trzeba rozstrzygnąć, jakich przybyszy, w jakiej liczbie, na jakich warunkach Polska będzie przyjmować, a nawet czy w ogóle to robić
Moim zdaniem należy wprowadzić moratorium na imigrację z Azji i Afryki. Żadnych ludzi stamtąd, a wyjątki powinny być bardzo nieliczne, np. dotyczące starannie weryfikowanych małżeństw. Na pozostałe kierunki, także z Białorusi i Ukrainy, powinny być wyznaczone kwoty: tylu i tylu imigrantów rocznie, najlepiej bardzo niewielu, i ani jednego więcej. Co do zasady państwo polskie nie powinno prowadzić żadnej polityki sprowadzania cudzoziemców. Regułą powinno być zamknięcie. Taki mamy klimat, który w swej głupocie i zepsuciu zmajstrowała nam Unia Europejska.
Rojenia o integracji
Należy rozstać się z mitem, a właściwie rojeniem, o kontrolowanej masowej imigracji. Coś takiego – podobnie jak pokojowa wojna – nie istnieje. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, której kraje Zachodu były dekady temu. Wtedy się zdawało, że sprowadzanie imigrantów – tak naprawdę chodziło o tanich pracowników, mięso robocze, a nie żadne ubogacenie i pomoc – przynosi pożytek gospodarce. Na chwilę tak. Wielkie firmy, np. francuski gigant budowlany Bouygues czy niemiecki Daimler, w praktyce importowały ręce do kładzenia glazury, wylewania szalunku i skręcania samochodów na taśmie. Chwilowa koniunktura się skończyła, a Zachód został z milionami przybyszy z innych cywilizacji, z ich potomkami i wszystkimi problemami, które doskonale znamy.
Nie będzie żadnej kontrolowanej, mądrej imigracji, asymilacji i integracji, tak jak się roi choćby szefowi Klubu Jagiellońskiego Pawłowi Musiałkowi, który chciałby zwiększyć liczbę imigrantów w Polsce do 10 proc., bo śni mu się PKB wyższe o kilka procent. Maligna oświeconych znawców. Wszystko już się wydarzyło i zostało opisane. Francuskim elitom też się zdawało, że z Algierii przyjadą sfrancuziali, wykwalifikowani mieszkańcy dużych miast. Tymczasem sprowadzono to, co tanie i masowe – fellahów, biedne chłopstwo z pustynnych wiosek, a do Niemiec chłopów z Anatolii, a nie „białych Turków” z Istambułu i znad Morza Egejskiego.
