Żadnych imigrantów!Żadnych imigrantów! Dlaczego nikt nie mówi o ściągnięciu do Polski rodaków z Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Skandynawii?

geralt-boat-998966_1920.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Tę decyzję trzeba podjąć teraz, a nie za 5 czy 10 lat. Wtedy będzie za późno. Dziś trzeba rozstrzygnąć, jakich przybyszy, w jakiej liczbie, na jakich warunkach Polska będzie przyjmować, a nawet czy w ogóle to robić

Moim zdaniem należy wprowadzić moratorium na imigrację z Azji i Afryki. Żadnych ludzi stamtąd, a wyjątki powinny być bardzo nieliczne, np. dotyczące starannie weryfikowanych małżeństw. Na pozostałe kierunki, także z Białorusi i Ukrainy, powinny być wyznaczone kwoty: tylu i tylu imigrantów rocznie, najlepiej bardzo niewielu, i ani jednego więcej. Co do zasady państwo polskie nie powinno prowadzić żadnej polityki sprowadzania cudzoziemców. Regułą powinno być zamknięcie. Taki mamy klimat, który w swej głupocie i zepsuciu zmajstrowała nam Unia Europejska.

Rojenia o integracji

Należy rozstać się z mitem, a właściwie rojeniem, o kontrolowanej masowej imigracji. Coś takiego – podobnie jak pokojowa wojna – nie istnieje. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, której kraje Zachodu były dekady temu. Wtedy się zdawało, że sprowadzanie imigrantów – tak naprawdę chodziło o tanich pracowników, mięso robocze, a nie żadne ubogacenie i pomoc – przynosi pożytek gospodarce. Na chwilę tak. Wielkie firmy, np. francuski gigant budowlany Bouygues czy niemiecki Daimler, w praktyce importowały ręce do kładzenia glazury, wylewania szalunku i skręcania samochodów na taśmie. Chwilowa koniunktura się skończyła, a Zachód został z milionami przybyszy z innych cywilizacji, z ich potomkami i wszystkimi problemami, które doskonale znamy.

Nie będzie żadnej kontrolowanej, mądrej imigracji, asymilacji i integracji, tak jak się roi choćby szefowi Klubu Jagiellońskiego Pawłowi Musiałkowi, który chciałby zwiększyć liczbę imigrantów w Polsce do 10 proc., bo śni mu się PKB wyższe o kilka procent. Maligna oświeconych znawców. Wszystko już się wydarzyło i zostało opisane. Francuskim elitom też się zdawało, że z Algierii przyjadą sfrancuziali, wykwalifikowani mieszkańcy dużych miast. Tymczasem sprowadzono to, co tanie i masowe – fellahów, biedne chłopstwo z pustynnych wiosek, a do Niemiec chłopów z Anatolii, a nie „białych Turków” z Istambułu i znad Morza Egejskiego.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/34
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.