Zaćmienie, czyli kiedy PR wychodzi na pierwszy planZaćmienie, czyli kiedy PR wychodzi na pierwszy plan. "Miliony złotych trafiły do firm powiązanych lokalnie z osobą związaną z KO. Chodzi o 4,5 mln zł pożyczek dla trzech firm z Dziwiszowa"

Polityka ma swoje stałe prawa. Kiedy rząd ma dobry dzień, premier mówi o gospodarce. Kiedy ma bardzo dobry dzień, mówi o przyszłości. A kiedy dzień jest zdecydowanie gorszy, zawsze można znaleźć coś, co akurat zasługuje na uwagę internetu: zaćmienie Słońca, wizytę na planie serialu, żart z prezydentem albo ujęcie premiera poprawiającego krawat.
To ostatnie jest szczególnie interesujące, bo pokazuje, jak bardzo współczesna polityka przypomina produkcję telewizyjną. Najważniejsze nie jest już tylko to, co dzieje się w państwie. Równie ważne jest to, co zmieści się w minutowym filmiku, najlepiej z muzyką, odpowiednim kadrem i puentą nadającą się do publikacji w mediach społecznościowych.
Najwyraźniej Donald Tusk dobrze rozumie tę zasadę. Gdy wokół jego obozu pojawiają się niewygodne pytania, można przecież zrobić coś znacznie prostszego niż mozolne odpowiadanie na każde z nich: zmienić temat.
Zaćmienie? Doskonałe. Operacja „Zaćmienie” brzmi nawet jak nazwa tajnej akcji służb specjalnych, choć w praktyce chodziło o obserwowanie zjawiska astronomicznego. Plan serialu „Ranczo”? Jeszcze lepiej. Jest aktor, jest limuzyna, jest żart o prezydencie i premierze z tej samej miejscowości. Materiał gotowy. Państwo może poczekać, internet nie.
Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś zapyta: no dobrze, ale co z tymi wszystkimi sprawami, o których premier nie nagrał zabawnego filmiku? I tu zaczyna się prawdziwa sztuka politycznego PR.
