WYWIAD. Paweł Gruza: Rząd wybrał podatkową drogę na skrótyWYWIAD. Paweł Gruza: Rząd wybrał podatkową drogę na skróty. Zamiast naprawiać nieszczelny system, podnosimy stawki, pogłębiając patologię

Nie widzę w tej propozycji rządu głębszej logiki. Polska zasługuje na poważną debatę o podatkach i finansach publicznych oraz konsensus wokół reform, które zapewnią stabilne podstawy rozwoju gospodarczego i zarazem bezpieczeństwo finansom publicznym.
Z Pawłem Gruzą, doradcą prezydenta RP, byłym wiceministrem finansów w rządach Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, odpowiedzialnym m.in. za uszczelnienie systemu podatkowego, byłym wiceprezesem KGHM i PKO, rozmawia Maciej Wośko
Maciej Wośko: W parlamentarnej kampanii wyborczej Koalicja Obywatelska mamiła Polaków flagową obietnicą podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Dziś premier Donald Tusk przekonuje, że w perspektywie najbliższych lat realizacja tej zapowiedzi jest niemożliwa. Czy jako były wiceminister finansów jest pan zaskoczony, że zamiast powszechnej ulgi dla wszystkich Polaków dostajemy skomplikowaną, trzystopniową skalę podatkową, która w praktyce stanowi kapitulację przed własnymi obietnicami programowymi?
Paweł Gruza: Tak, jestem bardzo zaskoczony. Rząd miał szansę rozłożyć tę korzyść podatkową sprawiedliwie na wszystkich podatników, a wybrał dość wąską grupę osób zarabiających powyżej 12 tys. zł brutto miesięcznie. Przypominam, że połowa Polaków zarabia mniej niż 7,5 tys. zł brutto miesięcznie i w efekcie 22 z 25 mln podatników PIT jeszcze długo nie skorzysta z prezentu proponowanego przez rząd. Dla mnie to nie jest ulga dla klasy średniej. Jest to również sprzeczne z obietnicami wyborczymi samej Koalicji Obywatelskiej oraz propozycjami podatkowymi prezydenta RP, które poparli wyborcy.
Rząd proponuje drastyczne podniesienie podstawowej stawki CIT z 19 proc. do 22 proc. dla firm o rocznych przychodach przekraczających 50 mln euro oraz dla podatkowych grup kapitałowych. Analitycy wprost wyliczają, że ta zmiana uderzy w aż dwie trzecie spółek z indeksu WIG, obniżając ich wyceny giełdowe o 3–4 proc. Czy ten skok na kasę największych przedsiębiorstw nie jest prostą drogą do zahamowania rozwoju krajowych liderów gospodarczych, którzy zamiast inwestować w innowacje, będą musieli oddać miliardy złotych na łatanie dziury budżetowej obecnego rządu?
Mieliśmy mieć obniżenie VAT do 22 proc. i w końcu mamy 22 proc., ale podwyższonego CIT. Ten mechanizm był stosowany w przeszłości: zamiast naprawiać nieszczelny system, podnosimy stawki, pogłębiając patologię, gdy uczciwi płacą jeszcze więcej, a unikający podatków powiększają przewagę konkurencyjną. Tak było w 2011 r., kiedy zamiast walki z wyłudzeniami, podniesiono VAT do 23 proc., tak jest też z próbami podnoszenia stawek akcyzy w czasie, gdy rośnie szara/czarna strefa i niestety jest tak w tym przypadku ze stawką CIT.
