Wszyscy chcą zakończenia wojny, ale pokoju nie widaćWszyscy chcą zakończenia wojny, ale pokoju nie widać. "Czy eskalacja wojny może doprowadzić do pokoju?"

Niektórzy analitycy są zdania, że intensyfikacja uderzeń ukraińskich na cele w Rosji zarówno przy użyciu dronów, jak i systemów rakietowych dostarczonych przez Zachód nie zmusi Putina, aby ten usiadł do stołu rokowań.
Czy eskalacja wojny może doprowadzić do pokoju? To ryzykowna gra, ale dopóki Rosja nie odczuje narastającej presji Zachodu, szanse na zakończenie konfliktu są niewielkie. Wyniszczona Ukraina chce do końca roku doprowadzić do zakończenia wojny, ale na własnych warunkach.
Premier Ukrainy Denys Szmyhal powiedział w jednym z ostatnich wywiadów, że „ta zima może być najtrudniejsza”. Miał na myśli sytuację sektora energetycznego, który w znacznej części został zniszczony w wyniku rosyjskich uderzeń rakietowych. Oceny te potwierdził na konferencji w Waszyngtonie minister German Gałuszczenko, odpowiadający za energetykę, który przyznał, że do tej pory Rosjanom udało się zniszczyć 9 GWh zdolności ukraińskiej energetyki, co stanowi 50 proc. zapotrzebowania na prąd w czasie zimowego szczytu. W efekcie tego, jak zauważył w rozmowie ze stacją telewizyjną Espresso Aleksandr Charczenko z Centrum Badań Energetyki, „jeśli zimą będą mrozy na poziomie minus 10–15 stopni, to niezależnie od tego, co będzie robić Ukraina, wyłączenia światła nie będą krótsze niż 10–14 godzin na dobę”. Jurij Korolczuk z Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji z większym pesymizmem zapatruje się na rozwój wydarzeń. Jeden z przedstawionych przez niego scenariuszy przewiduje, że tej zimy Ukraińcy muszą liczyć się nawet z 20-godzinnymi brakami w dostawach prądu w ciągu doby.
