Wsteczny haracz. "Oddajcie w podatkach 60 proc. nadwyżki"
Wsteczny haracz. "Oddajcie w podatkach 60 proc. nadwyżki, bo budżet nam się nie spina"

Państwo zmienia reguły gry po fakcie. Nikt nie uprzedził, że za kilka miesięcy państwo zabierze 60 proc. części zarobku. Przedsiębiorca nie mógł zaplanować inwestycji, kontraktów ani zapasów. Po prostu działał w normalnych warunkach.
Gdy to czytacie – może na leżaku gdzieś nad wodą, bo zaczęły się wakacje – ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków z paliw, już po Senacie, wróciła w tym tygodniu do Sejmu na ostateczne głosowanie. Koalicja Tuska proceduje ją błyskawicznie – w ciągu kilku tygodni decyduje o miliardach złotych haraczu. 60 proc. od nadwyżki przychodów ze sprzedaży paliw ponad marżę z 2025 r. powiększoną o 20 proc. Danina ma objąć okres od marca do końca grudnia 2026 r., choć sama ustawa wejdzie w życie dopiero 1 sierpnia. Cel? Sfinansowanie pakietu „Ceny Paliw Niżej”, który dogorywa z końcem czerwca.
Wyobraźcie sobie prostą sytuację z życia. W marcu kupujecie wyjazd na wakacje – dla siebie nad morze albo kolonie dla dzieci – według cen, które wtedy były. Robicie to uczciwie, według obowiązujących wówczas zasad. A w lipcu państwo wam mówi: „Wiecie co? Te zakupy wakacji powyżej cen z zeszłego roku uznajemy za nadzwyczajne. Oddajcie w podatkach 60 proc. nadwyżki, bo budżet nam się nie spina”. Tyle że w marcu nikt wam nie powiedział o takiej regule – po prostu jej nie było.
