Wrzesień. "Teraz są inne czasy”, "„Bawmy się"Wrzesień. Cóż, „każde pokolenie ma własny czas”. I własną hekatombę, po której tym razem zniknie cały naród z ponadtysiącletnią historią

Przełom lata i jesieni kojarzy się mojej generacji z klęską wrześniową i ze wszelkimi jej konsekwencjami. Gdyby nie agresja Niemiec, wspieranych przez sowiecką Rosję, Polacy uniknęliby hekatomby.
Nie byłoby ofiar bombardowań, ostrzałów, głodu i chorób. Nie doszłoby do zbrodni katyńskiej, rzezi wołyńskiej, masakry Woli, ludobójstwa w Piaśnicy i w Ponarach. Nie dymiłyby krematoria KL Auschwitz-Birkenau, nie powstałyby obozy zagłady w Treblince, Bełżcu, Sobiborze, Stutthofie, Majdanku, Gross-Rosen. W Łodzi nie utworzono by przedsionka piekła, czyli obozu pracy dla polskich dzieci. Nie ubyłoby nam 6 mln obywateli. Nie wywieziono by z kraju (w celu germanizacji) 200 tys. blondwłosych i niebieskookich polskich dzieci. Nie rozkradziono by (pod patronatem III Rzeszy) dorobku pokoleń Polaków. Nie trafilibyśmy też na pół wieku pod sowiecką, rabunkową okupację, podczas której dorżnięto resztki naszych elit i skundlono znaczną część narodu.
