Wrzesień. Rocznica II wojny światowej i "incydent" Putina
Wrzesień. Data wybuchu II wojny światowej i taki „incydent” Putina. Ustalą nową granicę UE na linii Wisły?

I nie mogę się nadziwić, że choć za wschodnią rubieżą kraju od dawna toczy się pełnoskalowa wojna, nasz rząd nie polecił np. zaminowania granic, nie realizuje zakupów zamówionego sprzętu wojskowego, nie wspiera rodzimych fabryk zbrojeniowych, nie gromadzi zapasów amunicji, nie rozwija nowych rodzajów broni (drony!). Za to trwoni pieniądze z KPO, niszczy rolnictwo (Mercosur!), kupuje wiatraki Siemensa i zamyka kopalnie.
Wrzesień kojarzy się Polakom (tym, którzy edukowali się jeszcze w szkole sprzed „reformy” Nowackiej) z datą wybuchu II wojny światowej. W tym miesiącu przypadają rocznice agresjina nasz kraj dwóch totalitarnych potęg. Piszę ten felieton w dniu wtargnięcia na terytorium Rzeczypospolitej kilkunastu dronów ze Wschodu.
Komu może zależeć na wciągnięciu Polski do wojny Rosji z Ukrainą? Nieobliczalność Putina znamy wszyscy. Taki „incydent” może być testem skuteczności (nieskuteczności?) naszej obrony antydronowej. A Ukraina? Jest w sytuacji tonącego, który chwyci się każdej brzytwy. Wciągnięcie kraju NATO do konfliktu dałoby Kijowowi oddech i nadzieję na powstrzymanie wroga. Całą sytuację bacznie śledzą Niemcy. Spadkobiercy III Rzeszy nigdy nie pogodzili się z utratą swoich ziem na Wschodzie.
