Wrzesień 1939. Mordercy ruszają na PolskęWrzesień 1939. Mordercy ruszają na Polskę. "Krwiożercze potwory z entuzjazmem wrzucały do dołów śmierci"

Kto miał pieniądze? Oczywiście Niemcy. Rabowali, co chcieli, ziemię, pałace.
Ważna rocznica za nami, 85 lat temu miał miejsce początek wojny zwanej II wojną światową. Rozpoczynała się jako niby uzasadniona walka o „korytarz” do Gdańska. Ci nieznośni Polacy nie rozumieli, że Niemcom potrzebny jest korytarz. Bez korytarza czuli się upokorzeni przez „bękarta traktatu wersalskiego”, jak elegancko nazywali II Rzeczpospolitą.
W społeczeństwie francuskim panowało przekonanie, że nie warto umierać za Gdańsk. Hitler nie musiał się więc obawiać reakcji tchórzliwych sojuszników naszego kraju. Z kolei Rosjanie życzyli sobie „po trupie pańskiej Polski” dotrzeć do serca Europy, co nie powiodło im się w trwającej trzy lata wojnie (1919–1921) i znowu runęli na nasz „pański” kraj. Tym razem po zbójeckiej zmowie Stalina z Hitlerem rozpoczęło się radosne mordowanie Polaków. Krwiożercze potwory z entuzjazmem wrzucały do dołów śmierci nauczycieli i polityków. Rozstrzeliwali pod murami świątyń księży i siostry zakonne. Wieszali na szubienicach lekarzy leczących zgodnie z przysięgą Hipokratesa, a nie rozkazami Führera. Spalali w piecach miliony znienawidzonych „podludzi”. Urządzali całe „rzezie”, jak na Woli… I kradli na potęgę. Nie krępowali się, nie czuli zażenowania, wyciągając z szafy marynarkę po zabitym ojcu i wrzucając na budę ciężarówki mojego konika na biegunach. Europejczycy zasrani.
