Wolny z wyboru. "Katolik, dający świadectwo swojej wiary"Wolny z wyboru. "Katolik, dający najlepsze świadectwo swojej wiary". Od lat pracuje na wydźwięk swojego nazwiska

Dziś Tomasz Wolny jest kojarzony z najlepszą wersją wolności osobistej. Z niezależnością i klasą. Z umiejętnością zjednywania sobie ludzi z każdej strony skonfliktowanego społeczeństwa.
Od lat pracuje na wydźwięk swojego nazwiska. Na to, by oznaczało swobodę i niezależność, a nie spowolnienie. By Tomasz Wolny kojarzył się z otwartością na innych, mocnymi zasadami, a także z umiejętnością uwolnienia się od niepotrzebnych ograniczeń.
Kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy – jeszcze na początku jego przygody z porannym programem „Pytanie na śniadanie”, do którego ten sympatyczny poznaniak i pełen werwy dziennikarz trafił po doświadczeniach w TVN24, a od 2010 r. ( już w TVP) m.in. po pracy w redakcji informacyjnej i sportowej – żartował, że jest o wiele szybszy, niż wynikałoby to z jego nazwiska. Dziś Tomasz Wolny jest kojarzony z najlepszą wersją wolności osobistej. Z niezależnością i klasą. Z umiejętnością zjednywania sobie ludzi z każdej strony skonfliktowanego społeczeństwa. A także z profesjonalnym dziennikarstwem, rozpoznawalnym i cenionym wizerunkiem oraz charyzmą człowieka, któremu najbardziej żądni krwi przedstawiciele nowej odsłony publicznych mediów są w stanie zarzucić jedynie, że gdy zwalniano go z TVP i pozbawiano możliwości prowadzenia koncertu „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki”, był… zbyt katolicki.
