Wojny przedprezydenckie. "Interesy konkretnych partii"
Wojny przedprezydenckie. "Wspólny kandydat na prezydenta długofalowo wcale nie służy interesom konkretnych partii"

Im większe kłopoty rządzących na horyzoncie, tym bardziej zacięta będzie walka o wyłonienie kandydatów na prezydenta Polski.
Nie będzie wspólnego kandydata na prezydenta rządzącej obecnie koalicji, a inne partie czekają konflikty w czasie wyłaniania własnych faworytów do tego stanowiska.
Do wyborów prezydenckich zostało jeszcze ok. 15 miesięcy, ale partie przymierzają się do nich bardziej niż do samorządowych (odbędą się za niecałe cztery tygodnie). A to dlatego, że posiadanie „własnego” prezydenta ma kluczowe znaczenie dla trwałości obecnej większości parlamentarnej. Pozornie wspólny interes Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi oraz Nowej Lewicy realnie wcale takim nie jest, gdyż prezydentura w kadencji 2025–2030 przekracza czasowo istnienie obecnej koalicji. A wypadnięcie z gry o nią może oznaczać osłabienie bądź wielkie kłopoty poszczególnych partii, a także bloków.
