Wojna, na którą nie jesteśmy gotowiWojna, na którą nie jesteśmy gotowi. "W Rosyjskim ataku na Polskę chodziło o przetestowanie NATO, sprawdzenie, czy art. 5 będzie działał. Atak tego rodzaju może mieć miejsce już jesienią br."

artellliii72-main-battle-tank-6836844_1920.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Dziś NATO nie jest przygotowane do pojedynku rakietowego z Rosją. Pakt musiałby wykorzystać lotnictwo załogowe, co jest ryzykowne. Na dodatek trwa „przegląd” amerykańskich sił w Europie.

Jak informowały media, na początku lipca amerykański wywiad miał ostrzec prezydenta Karola Nawrockiego, że Rosjanie mogą zaatakować Polskę. Nie chodziło w tym wypadku o wielką wojnę, ale uderzenia na infrastrukturę krytyczną za pomocą dronów i systemów rakietowych, próbę sparaliżowania państwa w efekcie cyberataków i być może niewielką agresję na lądzie. W takim scenariuszu ataków chodziło o „przetestowanie” NATO, sprawdzenie, czy art. 5 będzie działał. W sierpniu dziennik „The Wall Street Journal” przestrzegł, że redakcja otrzymała przecieki z kręgów amerykańskiego wywiadu, iż atak tego rodzaju może mieć miejsce już jesienią br., a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości. W raporcie, z którym zapoznali się dziennikarze, amerykański wywiad zmienił swe dotychczasowe oceny. Wcześniej, przewidując narastające napięcie i rosyjskie prowokacje, służby specjalne były zdania, że Kreml nie zdecyduje się na eskalację tak długo, jak długo Rosja jest uwikłana w wojnę na Ukrainie. Teraz ten pogląd zrewidowano i uznano, że sytuacja może się pogorszyć już tej jesieni.

Ta zmiana nastrojów i ocen ma oczywisty związek z rozpoczętą przez Stany Zjednoczone pod koniec lipca procedurą oceny własnego zaangażowania wojskowego w Europie. Jak napisał w sieciach społecznościowych Elbridge Colby, podsekretarz obrony USA uchodzący za głównego stratega obecnej administracji, ta decyzja „ma na celu zapewnienie, że NATO będzie szybko i nieodwracalnie zmierzać w kierunku przejęcia przez Europę głównej odpowiedzialności za swoją konwencjonalną obronę”. Eksperci oczekują, iż w wyniku podjętych działań Amerykanie zaczną wycofywać wojsko ze Starego Kontynentu, a Europejczycy, nieskłonni do szybkiego działania, nie będą w stanie wypełnić pogłębiającej się luki w zdolnościach. W rezultacie powstanie próżnia bezpieczeństwa, którą będą chcieli wykorzystać Rosjanie. Należałoby raczej napisać – wykorzystują Rosjanie, bo w ostatnich kilkunastu dniach obserwujemy narastanie ich wrogich operacji wymierzonych w państwa NATO.

Seria wrogich działań

W Bułgarii, niedaleko od stacji przepompowującej gaz ziemny transportowany do Europy gazociągiem Błękitny Potok, wybuchł uzbrojony rosyjski dron. Do podobnej eksplozji omal nie doszło na lotnisku w Lipsku, głównej – obok naszej Jasionki – bazy logistycznej służącej do przerzutu amunicji, w tym pocisków rakietowych na Ukrainę. W Rumunii lotnictwo przez trzy dni z rzędu niszczyło uzbrojone rosyjskie drony, jeden z nich eksplodował w Mołdawii.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/34
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.