Wojna, na którą nie jesteśmy gotowiWojna, na którą nie jesteśmy gotowi. "W Rosyjskim ataku na Polskę chodziło o przetestowanie NATO, sprawdzenie, czy art. 5 będzie działał. Atak tego rodzaju może mieć miejsce już jesienią br."

Dziś NATO nie jest przygotowane do pojedynku rakietowego z Rosją. Pakt musiałby wykorzystać lotnictwo załogowe, co jest ryzykowne. Na dodatek trwa „przegląd” amerykańskich sił w Europie.
Jak informowały media, na początku lipca amerykański wywiad miał ostrzec prezydenta Karola Nawrockiego, że Rosjanie mogą zaatakować Polskę. Nie chodziło w tym wypadku o wielką wojnę, ale uderzenia na infrastrukturę krytyczną za pomocą dronów i systemów rakietowych, próbę sparaliżowania państwa w efekcie cyberataków i być może niewielką agresję na lądzie. W takim scenariuszu ataków chodziło o „przetestowanie” NATO, sprawdzenie, czy art. 5 będzie działał. W sierpniu dziennik „The Wall Street Journal” przestrzegł, że redakcja otrzymała przecieki z kręgów amerykańskiego wywiadu, iż atak tego rodzaju może mieć miejsce już jesienią br., a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości. W raporcie, z którym zapoznali się dziennikarze, amerykański wywiad zmienił swe dotychczasowe oceny. Wcześniej, przewidując narastające napięcie i rosyjskie prowokacje, służby specjalne były zdania, że Kreml nie zdecyduje się na eskalację tak długo, jak długo Rosja jest uwikłana w wojnę na Ukrainie. Teraz ten pogląd zrewidowano i uznano, że sytuacja może się pogorszyć już tej jesieni.
Ta zmiana nastrojów i ocen ma oczywisty związek z rozpoczętą przez Stany Zjednoczone pod koniec lipca procedurą oceny własnego zaangażowania wojskowego w Europie. Jak napisał w sieciach społecznościowych Elbridge Colby, podsekretarz obrony USA uchodzący za głównego stratega obecnej administracji, ta decyzja „ma na celu zapewnienie, że NATO będzie szybko i nieodwracalnie zmierzać w kierunku przejęcia przez Europę głównej odpowiedzialności za swoją konwencjonalną obronę”. Eksperci oczekują, iż w wyniku podjętych działań Amerykanie zaczną wycofywać wojsko ze Starego Kontynentu, a Europejczycy, nieskłonni do szybkiego działania, nie będą w stanie wypełnić pogłębiającej się luki w zdolnościach. W rezultacie powstanie próżnia bezpieczeństwa, którą będą chcieli wykorzystać Rosjanie. Należałoby raczej napisać – wykorzystują Rosjanie, bo w ostatnich kilkunastu dniach obserwujemy narastanie ich wrogich operacji wymierzonych w państwa NATO.
Seria wrogich działań
W Bułgarii, niedaleko od stacji przepompowującej gaz ziemny transportowany do Europy gazociągiem Błękitny Potok, wybuchł uzbrojony rosyjski dron. Do podobnej eksplozji omal nie doszło na lotnisku w Lipsku, głównej – obok naszej Jasionki – bazy logistycznej służącej do przerzutu amunicji, w tym pocisków rakietowych na Ukrainę. W Rumunii lotnictwo przez trzy dni z rzędu niszczyło uzbrojone rosyjskie drony, jeden z nich eksplodował w Mołdawii.
