Władza na autopilocie. "Rząd przypomina aktora"
Władza na autopilocie. "Rząd przypomina aktora, który zapomniał tekstu i improwizuje byle dotrwać do końca spektaklu"

Media zaprzyjaźnione z rządem robią, co mogą. Jedni bronią się przed krytyką, inni w studiu telewizji rządowej w likwidacji wygłaszają tyrady tak groteskowe, że przypominają samokrytykę z czasów minionych epok.
W Polsce rządzi dziś teatr. Scena zmienia się co kilka dni, ale aktorzy ci sami – premier, jego ministrowie, rzecznicy i „niezależni” komentatorzy, którzy z równą łatwością odgrywają role heroldów sukcesu, co żałobników porażki.
Najnowszy akt tej tragikomedii rozegrał się w Osinach – spadł rosyjski dron, a pierwsze skrzypce zamiast premiera grał minister obrony. Donald Tusk, zajęty własnym kalendarzem, pojawił się w „Faktach” jedynie w formie archiwalnej „setki”, niczym hologram z przeszłości. Ważne, że obrazek był. W polityce obrazek często znaczy więcej niż treść.
