Walka z wiatrakami. "Nie dajcie się prowadzić na rzeź"Walka z wiatrakami. "20 lat oczekiwania na telefon, marzenia o małym Fiacie i zamordyzm komuny motywowały do pracy"

Nie dajcie się prowadzić na rzeź jak bezmyślne stado.
Wbrew tytułowi nie będą to dywagacje o „czystej” energii pozyskiwanej z wiatru. Raczej o „donkiszoterii” mego pokolenia w zderzeniu z roszczeniowym światem Polaków wchodzących w życie w XXI w. Wojny, których doświadczyli nasi dziadkowie i rodzice, odcisnęły piętno na ich psychice, wyborach i wzorcach postępowania. My, pokolenie zrodzone już po 1945 r., wychowywaliśmy się co prawda w powojennej biedzie i izolacji od tzw. wolnego świata, ale już w znacznie bezpieczniejszej rzeczywistości. 20 lat oczekiwania na telefon, marzenia o małym Fiacie i zamordyzm komuny nie wpędzały nas w depresję, lecz motywowały do wytężonej pracy i solidarnościowego sprzeciwu wobec osaczającego zła.
Nasze dzieci i wnuki zostały poczęte w warunkach cieplarnianych. Możliwości zdobycia dowolnych kwalifikacji, swoboda podróżowania, większe szanse na sukces, awans społeczny i oszałamiający rozkwit cywilizacyjno-techniczny mogą dziś przyprawiać o zawrót głowy.
