UWAGA! SYGNALISTA NADAJE! Nieoficjalny przegląd tygodnia
UWAGA! SYGNALISTA NADAJE! Nieoficjalny przegląd tygodnia w polskiej polityce od lewicy do prawicy

Wrogą agenturę ma też w ratuszu Rafał Trzaskowski. Tym razem nie z Nowogrodzkiej.
Pamiętacie, jak Donald Tusk zapowiedział, że w Europie nikt go nie ogra? I co? I nikt nie ograł premiera, którego zesłał nam dobry los (copyright by Janusz Rolicki). Zwłaszcza w Berlinie, do którego Tusk nie pojechał na spotkanie z Joe Bidenem, Olafem Scholzem i jeszcze jakimiś dwoma zagranicznikami. PiS-owcy mówią, że to dlatego, że Scholz nie zaprosił Tuska. No i co z tego? Pan premier był już w Berlinie wiele razy, więc po co miał jechać kolejny raz? Po to, aby ktoś go tam ograł? Poza tym spotkanie było w piątek, a weekendy (pan premier zaczyna je w czwartek) są zarezerwowane na pobyt w Sopocie. Zresztą pełna obietnica złożona w exposé przez Donalda Tuska brzmiała: „Mnie w Europie nikt nie ogra. Nowa koalicja gwarantuje, że wrócimy na miejsce należne Polsce” – powiedział 13 grudnia roku pamiętnego. Wszystko się zgadza. Polska, ta uśmiechnięta, wróciła na należne jej miejsce.
Widać zresztą, że brak zaproszenia do Berlina nie zdenerwowało premiera, bo Donald wcale się nie wściekł. Gdyby było inaczej, od razu kazałby aresztować jakiegoś PiS-owca, i to z hukiem. Albo wysłałby zbrojne hufce, by szturmowały NBP i pruły szafy pancerne w Trybunale Konstytucyjnym. Zawsze tak robił, gdy się wściekł. A tu nic. Znamy odpowiedź. Otóż to dlatego, że dzisiejsze Niemcy to kraj upadły. Nie jest to już moralne mocarstwo Angeli Merkel. Nie ma już Muti, panuje za to tradycyjne pruskie chamstwo, które bardzo dopiekło literatowi o nazwisku Dehnel (wbrew pozorom to osoba polskojęzyczna i z paszportem RP). Literat Dehnel postanowił porzucić Niemcy z powodu braku uprzejmości wobec niego oraz zepsutych automatów na monety (wyjaśnijmy młodszemu pokoleniu, że dawno temu w Polsce też takie były, zanim pojawiły się na karty płatnicze). Rzeczywiście, stosunki między Warszawą (a dokładniej Sopotem) a Berlinem są bardzo napięte, i to do tego stopnia, że nawet Paweł Kowal skrytykował zachowanie Niemców.
