Usprawiedliwić komunistyczną zbrodnię
Usprawiedliwić komunistyczną zbrodnię. "Wszystkiemu zaprzeczają fakty, dobrze opisane przez historyków"

Najbardziej przerażający jest jednak finał komunikatu IPN. Mowa tam bowiem o tym, że to sami Ukraińcy „chcieli przeprowadzki, aby zacząć żyć spokojnie”.
Z konsternacją i rosnącym sprzeciwem czytałem komunikat wydany 28 listopada br. przez Instytut Pamięci Narodowej, oznajmiający o umorzeniu śledztwa dotyczącego akcji „Wisła”.
Prawdę mówiąc, nigdy wcześniej nie sądziłem, że dożyję czasów, w których przyjdzie mi zmierzyć się z tak drastycznym przypadkiem zakłamywania historii przez jedną z kluczowych instytucji niepodległego państwa polskiego, mającą misję odkrywania prawdy o naszych najnowszych dziejach. Podobnie nigdy dotąd nie przyszło mi do głowy, że to właśnie Instytut Pamięci Narodowej wejdzie pewnego dnia w rolę nie tylko obrońcy, lecz także, jak to wynika z tonu komunikatu, piewcy stalinowskiego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o którym od młodości byłem przekonany, że był formacją zbrodniczą. A teraz czytam, iż KBW pełnił w istocie zadania humanitarne, umożliwiając ludziom znajdującym się w niebezpieczeństwie znalezienie bezpiecznych, wygodnych miejsc zamieszkania, i to na ich własne życzenie oraz za namową Kościoła katolickiego. Po uważnym przeczytaniu komunikatu nie dziwię się, że ci, którzy go napisali, nie mieli odwagi podpisać się pod nim swoimi nazwiskami, lecz ukryli się pod anonimowym podpisem „Komisji Ścigania Zbrodni”, która to nazwa w tym przypadku brzmi niemal jak szyderstwo.
