Uśmiech Putina. "Przyszłość geopolityczna Europy"Uśmiech Putina. "Wynik wyborów staje się nie tylko walką o mandaty, lecz także o przyszłość geopolityczną Europy"

Jedyna nadzieja w wolnych, konserwatywnych mediach, które nie pozwolą na zapomnienie. Niezależnie od tego, ile rosyjskich komisji powoła Donald Tusk.
52 europosłów – tylu polityków wybraliśmy w niedzielę na naszych reprezentantów w Parlamencie Europejskim. Kiedy ukaże się ten tekst, wynik wyborów europejskich będzie znany, ale już teraz można z całą pewnością powiedzieć, że te same „demokratyczne” frakcje, które tak krzyczały w kampanii wyborczej o złej Rosji, będą pierwsze do dogadania się z Władimirem Putinem i nowego resetu z tym krajem. Dlaczego tak twierdzę?
Wystarczy spojrzeć w przeszłość. Na to, jak zachowywali się przedstawiciele chadeków i europejskiej lewicy od 2006 r., gdy zaczęła się budowa Nord Stream I. Co robili dwa lata później, gdy Putin zaatakował Gruzję, jak zachowywali się po zamachu smoleńskim, aż w końcu jaka była ich postawa w 2014 r., gdy Rosjanie po raz pierwszy zaatakowali Ukrainę. I nie mówię tylko o tych politykach, których finansowanie rosyjskimi rublami zostało udowodnione, lecz także o ich przyjaciołach, którzy w głosowaniu w Parlamencie Europejskim w 2022 r. opowiedzieli się przeciwko potępieniu korumpowania europejskich polityków przez Putina. Może liczą na to, że i do nich kiedyś przyjdzie ruski emisariusz z sowitą ofertą współpracy? Ci sami, którzy dziś używają obrazków z wojny, żeby uderzyć w swoich adwersarzy z prawicy, pierwsi będą nawoływać do dealu z Putinem, w imię „pokoju” oczywiście. Mówiąc klasykiem: ruskiego miru, takiego, jakim rozumie go Putin.
