Unia jak futbol. Przydomek „cesarzowa”
Unia jak futbol. Przewodnicząca von der Leyen nie bez kozery nosi w Brukseli przydomek „cesarzowa”

Dziś Niemcom wolno w Unii dużo więcej – wolno nie przestrzegać Schengen, wolno ukradkiem podrzucać sąsiadom śmieci, wolno publicznie deklarować, że „zagłodzą” asertywne wobec nich kraje i rządy.
„Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy” – powiedział kiedyś sfrustrowany Gary Lineker. Legendarny angielski napastnik skomentował tak przegrany półfinał Mistrzostw Świata w 1990 r., w erze, kiedy Niemcy rzeczywiście dominowali w piłce nożnej i nic nie wskazywało, że coś może się zmienić. A jednak – od tamtego turnieju niemiecka drużyna tylko raz wygrała mistrzostwa świata.
Niestety dziś słowa angielskiego napastnika pasują jak ulał do Unii Europejskiej – trawestując słynny bon mot, można spokojnie powiedzieć, że UE to prosta organizacja – 27 krajów zawzięcie negocjuje swoje interesy, a na końcu i tak wygrywają Niemcy.
