Twarz medialnego pałkarstwa. Dziennikarstwo ekipy Tuska
Twarz medialnego pałkarstwa. "Dziennikarstwo ekipy Donalda Tuska nie ma teraz złotej epoki"

W uczciwej Polsce osoby zaangażowane w akcje tak zbieżne z działalnością rosyjskiej agentury musiałyby iść w odstawkę.
Każda władza pozostawia po sobie twarz dziennikarza, który najmocniej odzwierciedla specyfikę chwalonych przez siebie rządów. Największą szansę na to, by zostać symbolem dziennikarstwa ery Tuska, ma Dorota Wysocka-Schnepf.
Grzechem pierworodnym tego typu medialnych komentatorów jest jednak zaangażowanie w polityczne grupy interesu. Fakt, że jako zwolenniczka Donalda Tuska uczestniczyła w marszu 4 czerwca, to jeszcze nic – wielu dziennikarzy przebiera się dziś w kostiumy kombatantów „wolnej Polski”, bo atakowali PiS. Ona jednak przeszła do TVP INFO z „Gazety Wyborczej”, podobnie jak z tej redakcji do MSZ poszedł Paweł Wroński. Tworzy się już towarzysko-zawodowa grupa wsparcia medialno-politycznego. A skoro redaktor Wysocka-Schnepf jest małżonką zaangażowanego politycznie byłego ambasadora Ryszarda Schnepfa, to nie może krytykować jego dawnych szefów z Platformy Obywatelskiej. Jeśli jej teść Maksymilian Schnepf był oficerem Armii Czerwonej i brał udział w operacji porwania 7 tys. osób z Suwalszczyzny (obława augustowska), które sprzeciwiały się komunistycznej władzy, to jak może uczciwie rozliczać komunistyczne zbrodnie czy dziedzictwo PRL? Wysocka- Schnepf pracowała w TVP, gdy w maju 2013 r. „Wiadomości” rozpoczęto hołdem dla Armii Czerwonej – kilkunastusekundową propagandówką na cześć żołnierzy Stalina. Teść byłby pewnie dumny (zmarł w 2003 r.), ale w misji publicznej nie chodzi o to, by wyrażać tęsknotę za sowieckim totalitaryzmem.
