Tusk na pełnym gazie. "Zastraszenie narodu"Tusk na pełnym gazie. "Jaki był jej cel? Zastraszenie narodu. Mamy się bać sprzeciwu wobec ekipy Tuska"

Pacyfikowanie rolników jest tylko środkiem do nadrzędnego celu: spacyfikowania całego społeczeństwa i przerobienia Polski na bezwładną kolonię, zarządzaną dyrektywami z zewnątrz.
Nowy rząd chce, byśmy się bali. Pokazał, że tych, z którymi mu nie po drodze, będzie wyzywać od chuliganów, traktować gazem i bić. Sceny, które widzieliśmy w środę przed Sejmem, przywołują na myśl nie tylko poprzednie rządy obecnego premiera, gdy organizowano prowokacje wobec demonstrantów i strzelano do górników, lecz także czasy PRL-owskiego zamordyzmu, gdy białe kaski Milicji Obywatelskiej miały umacniać władzę ludową. Koalicji 13 grudnia spodobało się na ścieżce Jaruzelskiego.
Scena 1. Ul. Wiejska, róg Frascati. Kordon ponad 30 policjantów powoli przesuwa się w stronę grupki pięciu mężczyzn stojących kilka metrów przed nimi. Nie wiemy, co się działo wcześniej, ale teraz nie są agresywni, po prostu stoją na ulicy. Podbiega kilku policjantów. Mężczyzna z biało-czerwoną flagą zostaje złapany, zaciągnięty poza kordon i natychmiast rzucony na ziemię. Skuwa go kajdankami dwóch funkcjonariuszy. Dobiega trzeci. Jeden próbując okiełznać rzucającego się, depcze flagę. Dochodzą kolejni mundurowi. W pewnym momencie z zatrzymanym szarpie się już sześciu policjantów. Trzech siada na nim, przyciska kolanami do ziemi, trzech trzyma za nogi. Jeden całym swoim ciężarem dociska głowę mężczyzny do asfaltu. Po chwili inny – być może przypadkowo – kopie go w twarz. Mężczyzna krzyczy, upominają się o niego stojące z boku postronne osoby. Policjanci się nie przejmują, dowódca każe odejść: „Działania policji, proszę za tyralierę!”.
