Totalne odklejenie. "Pracuje w trzech miejscach jednocześnie"Totalne odklejenie. "Wydatki na wynagrodzenia pochłaniały 69 proc. wszystkich nakładów na służbę zdrowia"

Pazerność medyków budzi szczególną nieufność, zwłaszcza gdy staje się zbyt ostentacyjna. Zderzając się z nią, pacjenci mają prawo mieć wątpliwości co do rzeczywistej motywacji lekarza, bo to od niej może zależeć ich zdrowie, a nawet życie.
„50 euro brutto to jest kpina. To nie są godne zarobki w Europie w 2026 roku” – napisała lekarka Dorota Szlosowska, podpisująca się na platformie X jako specjalistka chorób płuc. Była to reakcja na zapowiedzianą przez rząd likwidację kominów płacowych w publicznej służbie zdrowia i ograniczenie maksymalnych zarobków lekarzy do 240 zł brutto za godzinę. Według Szlosowskiej w Polsce nie znajdzie się specjalisty z długim, 25-letnim stażem, który zgodziłby się pracować za tak – jej zdaniem – niską stawkę.
Opinia lekarki zbulwersowała większość internautów. Okazało się bowiem, że dla niektórych lekarzy miesięczne wynagrodzenie na poziomie 40 tys. zł jest „niegodne”. W porównaniu z tym słynne zdanie byłej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, że „tylko frajer może pracować za 6 tysięcy”, które wygłosiła niegdyś w restauracji Sowa i Przyjaciele, wydaje się drobną niezręcznością.
Dawno nie widziałem tak spektakularnego walnięcia łbem w ścianę
– skomentował dosadnie narzekania lekarzy jeden z użytkowników platformy X.
Rzeczywiście, trudno wyobrazić sobie większe odklejenie od rzeczywistości. Żyjemy bowiem w kraju, gdzie blisko 2 mln ludzi żyje w skrajnym ubóstwie, z czego prawie połowa nie kwalifikuje się do wsparcia z powodu nisko zawieszonego progu (w przypadku rodziny wynosi on miesięcznie 823 zł na osobę). Oznacza to, że niejeden lekarz w ciągu jednego dnia zarobi więcej niż oni przez cały miesiąc.
