Totalitarny feminizm. "Prawdziwe piekło"Totalitarny feminizm. "Mimo sztandarów i haseł, którymi się zasłania, w istocie urządza kobietom prawdziwe piekło"

Feministki nienawidzą mężczyzn, bo heterycy ponoć tylko biją, gwałcą i wznoszą szklane sufity dla kobiet.
Liderki Strajku Kobiet nigdy nie ukrywały, że inspirowały się argentyńskim i hiszpańskim radykalnym feminizmem, który ma na koncie niemałą listę „zbrodni”. Nie można jednak wymagać rozsądku od kobiet, które same siebie redukują do roli „wściekłych macic”. Obrazy, które oglądam od wielu lat w Madrycie przy okazji marszu feministek, tak naprawdę powinny się znaleźć kiedyś w annałach historii chorób społecznych. Pokolenie polskich Julek z pewnością zadba, aby skopiować wszystko, co najgorsze także z Hiszpanii.
Jest piątek 8 marca w Madrycie i choć wydawało mi się, że do godziny zlotu tysięcy czarownic dzieli mnie bezpieczna ilość czasu, nie wiedzieć kiedy w ciasnej ulicy niechcący wdepnęłam w tłumek feministek maszerujących i pokrzykujących swoje nienawistne hasła. Przez blisko kwadrans nie było jak się od nich uwolnić, więc znalazłam się w gronie „sióstr” ubranych w tradycyjne już czarno-fioletowe barwy wojenne. Miałam nadzieję, że moja blond czupryna i błękitny płaszczyk będą wystarczającymi elementami wyróżniającymi mnie z tego tłumu, ale robiąc zdjęcia z bliska, ściągnęłam na siebie uwagę jednej z uczestniczek. W geście podarunku (a może testu) wręczyła mi hasło wypisane na tekturze o treści: „Machete al Machote” (Z maczetą na maczo). Pokręciłam niechętnie głową, więc odpowiedziała mi spojrzeniem pełnym pogardy. To jest akurat charakterystyczne dla wszystkich feministek – z chwilą, kiedy odmawiasz współuczestnictwa albo odmawiasz im prawa do reprezentowania siebie, stają się żeńską wersją twardziela gotowego przywalić prawym sierpowym.
