To Niemcy i ich polscy pomocnicy likwidują nam CPK
To Niemcy i ich polscy pomocnicy likwidują nam CPK. "Trwałe redukowanie tempa polskiego rozwoju"

Fabryki mają padać, bezrobocie ma wzrosnąć, atrakcyjność życia w Polsce ma zostać mocno osłabiona.
Politycznie Tuskowi opłacałoby się kontynuowanie choćby niektórych wielkich inwestycji zaplanowanych i rozpoczętych za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego, takich jak Centralny Port Komunikacyjny. Chce tego duża część wyborców jego obozu politycznego, nakręciłyby one gospodarkę, odebrały paliwo opozycji.
Do tego zwłaszcza CPK i atom mają już swoją symboliczną moc, są powszechnie zrozumiałymi symbolami tej ambicji, tej skuteczności, którą pokazały polskie rządy po 2015 r. Kontynuacja odsunęłaby zatem ryzyko dotarcia do opinii publicznej, iż wróciliśmy do programu zwijania Polski, dziś nazywanego „wykreślaniem”. Rozumieją to nawet niektórzy publicyści pisma Michnika, do których chyba nie dociera, jaka jest istota wspieranych przez nich rządów. Nie rozumieją, że za Tuska CPK po prostu nie może powstać. Bo skasowanie polskiego rozwoju i polskiej ambicji jest dziś głównym celem politycznych, berlińskich patronów premiera.
