Szopkowe wspominki. "Złocisty Donek, nieszczęście”
Szopkowe wspominki. „Złocisty Donek, nieszczęście...”

Ostatnio trudno się zorientować, czy otacza nas realne życie, czy jakaś satyryczna szopka, w której nam, społeczeństwu, przypadła rola owieczek, brutalnie mówiąc – baranów.
Bywały takie czasy, drogie dzieci, że w okresie świąteczno- noworocznym w tygodnikach, telewizji i radiu pojawiały się szopki literackie, ironicznie opisujące znane postacie i publiczne sprawy… Dlaczego się pojawiały? Ponieważ istnieli autorzy, którzy potrafili je pisać, i ludzie, którzy chcieli je czytać, słuchać w radiu czy oglądać w TV. Oraz władza, która to tolerowała, choć mocno cenzurowała. Istniała taka tradycja kulturowa (łącznie z cenzurą!).
W początkach III RP najbardziej popularną z szopek było telewizyjne „Polskie ZOO” Marcina Wolskiego. Efektowny kukiełkowy show w wykonaniu zabawnych marionetek i popularnych aktorów, dobrze czujących się w szopkowej konwencji. À propos… Pani zapytała dziecko w szkole: „Dlaczego królem w ZOO jest lew?”. „Bo rządzi nami lewica!” – odparł maluch.
