Światowy poczet polityków degeneratówŚwiatowy poczet polityków degeneratów

Sprawowanie władzy obniża empatię, zwiększa impulsywność i poczucie bezkarności. Uwalnia to, co wcześniej było kontrolowane. Narkotyki stają się paliwem do pracy, a seks z podwładnymi manifestacją wysokiego statusu.
Drugiego takiego polityka jak Milton Orkopoulos to chyba w naszych czasach na świecie jeszcze nie było. Przynajmniej oficjalnie. W latach 1990–2000 ten australijski sędzia, poseł Partii Pracy, minister w rządzie stanu Nowa Południowa Walia, gwałcił chłopców, w tym tych, którzy mieli mniej niż 13 lat. Odrażające były nie tylko same czyny, lecz także sposób, w jaki polował na ofiary i zastawiał na nie pułapki. Lewicowy polityk szukał ich w rodzinach patologicznych, wśród sierot, których rodzice zmarli, często z powodu narkotyków, i zwabiał do domu, hotelu, a nawet do swojego biura poselskiego. Tam ich odurzał narkotykami, najpierw miękkimi, jak marihuana (w ciągu kolejnych lat zaczął też serwować twarde). I gwałcił. Chłopcom dawał także pieniądze, papierosy albo przekupywał ich obietnicami, np. zbudowania placu zabaw.
W 2008 r. Orkopoulos został skazany na 14 lat więzienia, a w 2023 r., po wykryciu kolejnych spraw, dorzucono 20 lat, więc zwyrodnialec ma spore szanse zdechnąć za kratami. Ta sprawa ma jeszcze inne ponure tło – policja Nowej Południowej Walii miała informować Partię Pracy o toczącym się śledztwie, by ta miała czas przygotować się na skandal.
