Świat Brzechwy, świat absurdu. "Pan dziecięcej wyobraźni"Świat Brzechwy, świat absurdu. "Czy ten autor nadal może być panem dziecięcej wyobraźni"

Dopiero potem się dowiedziałem, że w dawnych czasach opiewał Stalina. Jego dłuższy poemat „Szelmostwa lisa Witalisa” to w istocie hymn na cześć spółdzielni produkcyjnych, ale to też zauważyłem później
„Kanato” to tajemnicze miasto pełne poezji, do którego zaprasza Jan Brzechwa. To również tytuł spektaklu Teatru Telewizji pokazanego w Dzień Dziecka. Najbardziej zaciekawiło mnie, czy ten autor nadal może być panem dziecięcej wyobraźni. No i fenomen wiecznie młodej Anny Seniuk.
Jan Brzechwa na pewno był – naturalnie do pewnego momentu każdego życia – panem wyobraźni mojego pokolenia. I wielu innych. Kiedy słuchałem teraz „Kaczki dziwaczki”, „Na wyspach Bergamutach” czy „Żurawia i czapli”, mówionych z ekranu, aż się zdziwiłem, jak bardzo jestem przesiąknięty poszczególnymi frazami, powiedzonkami, konstrukcjami słownymi.
