Spodziewana katastrofa torysówSpodziewana katastrofa torysów. "Pod przywództwem Rishiego Sunaka zdają się zmierzać do klęski wyborczej"

Choć w obecnej kampanii sam brexit nie odgrywał już roli, to rzecz ma się zupełnie inaczej, gdy idzie o wewnętrzną kondycję Partii Konserwatywnej.
Brytyjscy konserwatyści pod przywództwem hinduskiego miliardera Rishiego Sunaka zdają się zmierzać do klęski wyborczej o takiej skali, jakiej nie pamiętają nawet najstarsi Anglicy.
Uśrednione wyniki sondaży przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 4 lipca pokazują ponaddwukrotną przewagę procentową laburzystów (42 proc. wobec 20 proc.), co w warunkach jednomandatowych okręgów wyborczych może oznaczać pogrom torysów, nawet w tradycyjnie konserwatywnych okręgach południowo- zachodniej Anglii. Ponoć pośród członków przerażonego biegiem zdarzeń aktywu torysów krąży sarkastyczny dowcip, wedle którego partia utraci nawet te okręgi, które zdobyła jeszcze pod przywództwem księcia Wellingtona po bitwie pod Waterloo. I nawet sam premier ma nie być do końca pewien swego zwycięstwa w okręgu Richmond w hrabstwie North Yorkshire. Za partyjnych optymistów uchodzą dziś ci, którzy przekonują, iż nieuchronna klęska nie będzie większa niźli w 1997 r., kiedy torysi uzyskali tylko 165 mandatów w Izbie Gmin, a zwycięski Tony Blair odesłał ich do opozycji aż na 13 lat.
