Sologamia, czyli triumf kultury „ja”. Moda przyszła z USASologamia, czyli triumf kultury „ja”. "Deklaruje troskę o własne potrzeby, samoakceptację, rozwój osobisty oraz to, że nie pozwoli się krzywdzić"

W świecie, w którym niemal każda sfera życia staje się elementem budowania własnej marki, nawet ślub przestaje być tym, czym był przez stulecia. Jeszcze niedawno wydawało się, że małżeństwo pozostanie symbolem relacji dwóch osób, które postanawiają wspólnie budować przyszłość. Dziś okazuje się, że nawet ten fundament można zreinterpretować. Ślub przestaje być symbolem decyzji o wspólnym życiu z drugim człowiekiem, a zbyt często staje się spektaklem, w którym partner nie jest potrzebny. Wystarczy lustro.
W ostatnich dniach media społecznościowe i portale plotkarskie zdominowała szokująca wiadomość. Joanna Racewicz poinformowała, że symbolicznie poślubiła… samą siebie. Dziennikarka i prezenterka opublikowała zdjęcia i nagrania z ceremonii, podczas której wystąpiła w białej sukni, a następnie wyjaśniła, że nie był to manifest wymierzony przeciwko komukolwiek. Jak podkreślała, nie był to protest przeciwko instytucji małżeństwa, mężczyznom czy religii. Wręcz przeciwnie – był to gest skierowany wyłącznie do niej samej. „Ten ślub nie był przeciwko nikomu. Nie jest przeciwko instytucji małżeństwa, nie jest przeciwko mężczyznom, nie jest przeciwko Bogu. Jest za kimś. Za mną” – napisała.
