Sojusznik z antypodów. Argentyna i świat zachodni
Sojusznik z antypodów. "Argentyński rząd wyraźnie szuka zacieśnienia więzów ze światem zachodnim"

Krajem, który patrzy z największą podejrzliwością (oprócz Rosji) na zacieśnienie współpracy Argentyny z NATO, jest Wielka Brytania.
Argentyńczycy dowiedzieli się z platformy X (d. Twitter), że minister obrony ich kraju Luis Petri przedstawił list intencyjny z prośbą Argentyny o status globalnego partnera NATO. Przyjęli oni tę wiadomość z mieszanymi uczuciami, bo na podobieństwo swojego papieża zwykli uważać, że NATO demoluje światowy pokój.
Administracja Kremla wyraziła już ubolewanie, jednak prezydent Javier Milei od początku swojej kadencji stawia na dobre relacje z USA, a w szczególności z Donaldem Trumpem. Znane jest też jego poparcie dla Ukrainy i jednoznacznie proizraelska postawa. Analitycy zgadzają się, że ten zwrot dyplomatyczny w kierunku Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników oznacza zdystansowanie się Argentyny od Chin, czego przejawem była również rezygnacja z członkostwa w bloku krajów BRICS (zabiegał o to poprzedni rząd peronisty Alberta Fernándeza). Ten rodzaj ukłonu w stronę NATO komentowany jest także jako aspiracja ultraliberalnego prezydenta Mileia do objęcia pozycji lidera w regionie zdominowanym przez lewicowe rządy Brazylii (Lula da Silva), Chile (Gabriel Boric) i Boliwii (Luis Arce).
