Śmierć, która otworzyła rany. "Zbrodniarz czy bohater?"Śmierć, która otworzyła rany. "Śmierć Mladicia pokazała, że niektóre narody niczego się nie nauczyły"

Jeśli ktokolwiek pomyślał, że śmierć serbskiego zbrodniarza wojennego Ratko Mladicia będzie końcem trudnej ery na Bałkanach, której był symbolem, to się mylił.
To był pierwszy dzień procesu przeciwko Ratko Mladiciowi, byłemu dowódcy bośniackich i chorwackich Serbów, przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii w Hadze w maju 2012 r.
Na sali sądowej obecne były również rodziny ofiar serbskich zbrodni wojennych popełnionych pod dowództwem gen. Mladicia. Prokurator odczytywał akt oskarżenia przeciwko Serbowi. Gdy zaczął szczegółowo opisywać morderstwo 8 tys. Bośniaków w Srebrenicy latem 1995 r. – główną zbrodnię, o którą oskarżono Mladicia – na sali rozległ się szmer i płacz. W tym momencie serbski zbrodniarz przesunął palcem po gardle, co publiczność zinterpretowała jako symulację rzezi. Jak później relacjonowali obecni dziennikarze, zapanował chaos i proces trzeba było odroczyć.
Pięć lat później, w 2017 r., Mladić został skazany na dożywocie. Trybunał uznał go odpowiedzialnym i winnym za wiele zbrodni popełnionych podczas wojny w Bośni i Hercegowinie. Największa, w Srebrenicy, została później określona jako ludobójstwo, a także uznana za czystki etniczne Chorwatów i Bośniaków na terenach okupowanych przez Serbów. Został też skazany za oblężenie Sarajewa. Wyrok został potwierdzony w 2021 r.
