Ślepi i głusi. Merz: Będziemy w sąsiedztwie z RosjąŚlepi i głusi. Uwaga! Merz: "Mamy nadzieję, że kiedyś znów będziemy żyć w dobrym sąsiedztwie z Rosjanami"

Przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, która jako minister obrony RFN rozłożyła własną armię na łopatki, czasami jednak coś się wymknie.
Unia Europejska zdążyła nas przyzwyczaić, że nie mówi pełnej prawdy. Ale przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, która jako minister obrony RFN rozłożyła własną armię na łopatki, czasami jednak coś się wymknie. Dowodem jest jej wypowiedź dla brytyjskiego „Financial Times”. Stwierdziła, że Europa ma „dość precyzyjny” plan wysłania wojsk na Ukrainę, omówiony z USA w czasie spotkania Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim i przywódcami zachodnimi. Ameryka ma zabezpieczać rozmieszczenie tysięcy wojsk wielonarodowego korpusu złożonego z Francuzów i Anglików, o Niemcach nie wspomina. Ponoć ministrowie obrony tzw. koalicji chętnych opracowują już szczegółowe plany obecności wojskowej na Ukrainie.
Od czasu tego wywiadu nie wiemy nic więcej na temat gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, szefowa KE milczy. A była okazja, by ją o to zapytać na spotkaniu z Donaldem Tuskiem pod zaporą na granicy z Białorusią. Von der Leyen pierwszy raz zobaczyła solidny metalowy mur zbudowany w czasach rządów PiS za polskie, a nie europejskie pieniądze. Oczywiście o tym Tusk nie wspomniał, a wyselekcjonowani dziennikarze nie pytali, dlaczego jeszcze nie tak dawno zwalczał powstanie tej zapory, jak i nie nawiązali do dość otwartej wypowiedzi von der Leyen dla „FT”.
