Simion idzie po prezydenturę Rumunii. "To prawicowiec"Simion idzie po prezydenturę Rumunii. Wraz z PiS zmieniłby kierunek Unii Europejskiej?

Kluczowymi punktami odniesienia w europejskiej polityce są dla Simiona PiS i Bracia Włosi, partnerzy ze wspólnej międzynarodówki EKR. Rumuński polityk mówi, że chciałby iść tropem polityki prowadzonej dziś przez Meloni, a podpisy pod swoją prezydencką kandydaturą szedł składać wraz z zaprzyjaźnionym z nim Morawieckim
Teraz widać, że precedensowe unieważnienie ubiegłorocznych wyborów prezydenckich w Rumunii, pierwsze w historii Unii Europejskiej, było wyjątkowo nieroztropnym posunięciem tamtejszego politycznosędziowskiego establishmentu. Dla tak drastycznego kroku wywracającego demokratyczny stolik trzeba mieć bowiem wyjątkowo mocne przesłanki, o ile potem nie chce się ponieść jeszcze większej klęski.
Wybory prezydenckie w Rumunii odbywają się dwa tygodnie przed wyborami polskimi. A po ich pierwszej turze wiele zdaje się wskazywać na to, iż w niedzielę 18 maja, gdy u nas będą się rozstrzygać dopiero wyniki pierwszej tury, 39-letni George Simion, prawicowiec i wypróbowany przyjaciel Polski, zostanie prezydentem Rumunii. Rzecz jasna o wiele bardziej problematycznie wygląda wynik polskich wyborów. Jeśliby jednak 1 czerwca w Polsce to prawicowiec Karol Nawrocki został wybrany głową państwa, to oś Warszawa–Bukareszt nadałaby nową dynamikę całej polityce europejskiej.
