Siatkarze, koszykarze, „ręczni” mogą – piłkarze nie?Siatkarze, koszykarze, „ręczni” mogą – piłkarze nie? Cieszyć z sukcesów klubów z Polakami w składzie"

Nasi kibice stali się minimalistami, bo cieszą się ogromnie, jak polski klub – a to Lech Poznań, a to Legia Warszawa – dotrze w europucharach do rundy rozgrywanej w lutym.
Kiedy pod koniec pierwszej połowy ćwierćfinału Ligi Mistrzów między FC Barceloną a PSG zerknąłem w telewizor, był remis 1:1. Dawało to awans zespołowi najbardziej bramkostrzelnego napastnika w historii polskiej reprezentacji – Roberta Lewandowskiego.
Tylko że potem gole strzelali wyłącznie zawodnicy z Paryża, z klubu, którego właścicielem jest szejk z Kataru. Byłem za „dumą Katalonii”, bo jak wielu polskich kibiców mam świętą zasadę: kibicuję tym klubom, w których grają Polacy. Przed przyjściem do Barcy „Lewego” kibicowałem Atletico Madryt, ale odkąd w Barcelonie pojawiła się nasza reprezentacyjna „dziewiątka”, oczywiście jestem za tym „polskim” klubem.
