Ryba psuje się od głowy. "A ta wydaje niepokojące dźwięki"Ryba psuje się od głowy. "Gdy mundur przestaje być zaszczytem, a staje się tarczą chroniącą przed odpowiedzialnością"

Nad tym wszystkim unosi się postać ministra Kierwińskiego – człowieka, który od dwóch lat nadzoruje policję i służby cywilne.
Skandal na komendzie w Piasecznie – libacja, zarzuty próby gwałtu wobec policjantki, upadek elementarnych norm – nie jest żadnym „odosobnionym zdarzeniem”. To logiczny skutek systemu, który psuje się od góry. Ryba psuje się od głowy, a w polskich służbach ta głowa od półtora roku wydaje niepokojące dźwięki. Pogłos zamiast rozumu.
Policja ma stać na straży prawa, bezpieczeństwa i godności obywatela. Tymczasem coraz częściej staje się symbolem bezkarności, rozkładu i braku kontroli. Gdy mundur przestaje być zaszczytem, a staje się tarczą chroniącą przed odpowiedzialnością, patologie nie są kwestią „czy”, ale „kiedy” i „gdzie”.
