Reszta, o którą nie trzeba się martwić. "Globalna oligarchia"Reszta, o którą nie trzeba się martwić. "Idzie o nieliczną część elit Zachodu, która odpowiada za kierunki rozwoju AI"

Elity technologiczne nie funkcjonują już w ramach tradycyjnych wspólnot, zdolnych nałożyć na nie hamulce etyczne.
Rewolucja cyfrowa, a zwłaszcza rozwój sztucznej inteligencji, przyniosła zjawiska nieposiadające odpowiedników w przeszłości, nader niebezpieczne i grożące szkodami dla całej naszej cywilizacji.
Jednym z nich jest potężna dysproporcja między ogromnym sprawstwem (faktycznym wpływem na życie społeczne) pewnych wąskich grup a miniaturową odpowiedzialnością za sprawy wspólnoty. Mam na myśli tę nieliczną część elit Zachodu, która odpowiada za kierunki rozwoju AI. Idzie o szefów firm tworzących najpotężniejsze modele – Claude (Anthropic), ChatGPT (OpenAI), Muse Spark (Meta), Gemini (Google), Grok (xAI) oraz europejskiego Mistrala. Poważną rolę odgrywają tu również wielcy inwestorzy, w tym miliarderzy spoza NATO i UE, a także politycy, zdolni jeszcze zmieniać reguły tej gry.
To w ich rękach spoczywają narzędzia zdolne do całkowitego przekształcenia naszej pracy, sposobów toczenia wojen, urabiania opinii publicznej i systemów prawnych. Decyzje o architekturze tych modeli i zaszczepionych w nich wartościach zapadają w zamkniętych kręgach korporacyjnych, a nie na forach demokratycznych parlamentów.
Czy są jakieś poważne powody natury strukturalnej, dla których ci decydenci mieliby postępować odpowiedzialnie, zgodnie z interesem ludzkości, na którą wywierają już tak istotny wpływ?
